Paulina Chylewska: Myśląc o was, jako sztafecie 4x400m, poza sportową chemią widzę element przyjaźni, który bardzo was scala.

 

Justyna Święty-Ersetic: Zawsze powtarzam, że bez przyjaźni, bo w naszym przypadku tak jest, nie byłoby takich wyników. To, jak dogadujemy się poza bieżnią wpływa na wyniki w sztafecie. W ciągu tych lat stworzyłyśmy zgraną paczkę i w końcu przyszły upragnione wyniki.

 

Michał Pol: Jak ci się podoba nowe określenie miary "jedna Święty". Zdobyłaś dwa złote medale w półtorej godziny. Dołączyłaś do miar i wag, gdzie jest już "jedna Wenta" czyli 15 sekund, "jedna Bródka", czyli trzy tysięczne sekundy, "jedna Kowalczyk", czyli trzy dzisiąte sekundy i "jedna Gołota", czyli 53 sekundy.

 

Bardzo się cieszę. Ten rok był dla mnie wyjątkowy, a mistrzostwa Europy w Berlinie na pewno przejdą do historii. Do tej pory, kiedy wracam wspomnianiami do tego momentu, to na moim ciele pojawiają się dreszcze, a do oczu napływają łzy. Dalej są we mnie te emocje. Cieszę się, że po tylu latach wskoczyłam na najwyższy stopień podium i mam nadzieję, że tak szybko z niego nie zejdę.

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.