Sobotnie starcie w Hali Legionów to pojedynek dwóch najlepszych zespołów grupy A. Mistrzowie Hiszpanii z ośmiu spotkań wygrali aż siedem i o dwa punkty wyprzedzają drużynę z Kielc. - Barcelona już przed sezonem była typowana jako jeden z głównych kandydatów do występu w Final Four. Obojętnie jakim dysponują składem, to zawsze są w gronie drużyn, które walczą o końcowe zwycięstwo w tych rozgrywkach. Ale my mamy podobny cel – zapewnił Zorman.

 

To już drugie spotkanie tych drużyn w tym sezonie. Trzy tygodnie temu kielczanie przegrali w Katalonii 27:31. - Oni zagrali wtedy bardzo dobrze, my natomiast trochę słabiej. Autami naszego rywala jest obrona i bramkarze, do tego dochodzi szybka kontra. To od lat jeden z najlepszych zespołów Europy. Żeby go pokonać musimy zagrać po prostu perfekcyjnie – podkreślił obrotowy VIVE Julen Aginagalde.

 

- Kluczem do zwycięstwa będzie obrona, to podstawa nowoczesnej piłki ręcznej. Musimy uniemożliwić Barcelonie zdobywanie bramek z szybkich kontrataków i ze środka. Defensywa i postawa bramkarzy może decydować o wyniku tego spotkania – dodał Zorman.

 

Kielczanie mogą po sobotnim meczu objąć pozycję lidera grupy A. Warunkiem jest co najmniej pięciobramkowe zwycięstwo nad zespołem trenera Xaviera Pascuala. - Nie będziemy na to kłaść nacisku, choć jeśli pojawi się taka szansa, to postaramy się ją wykorzystać. Jednak do końca fazy zasadniczej jeszcze sporo kolejek. Najważniejsze jest zwycięstwo. Mimo naszych kłopotów kadrowych jesteśmy w stanie zdobyć dwa punkty – zapewnił drugi trener zespołu z Kielc.

 

Z kłopotami kadrowymi kielczanie borykają się od początku tego sezonu. W starciu z drużyną z Barcelony nie zagra Michał Jurecki, a występ Luki Cindrica stoi pod dużym znakiem zapytania. Po kontuzjach wrócili niedawno do gry Mariusz Jurkiewicz, Bartłomiej Bis i Władysław Kulesz.

 

Mimo tych problemów zawodnicy 15-krotnego mistrza Polski zapowiadają walkę o siódme zwycięstwo w tych rozgrywkach. Mają im w tym pomóc kieleccy kibice. Bilety na mecz rozeszły się błyskawicznie, nie ma ich już w kasach od ponad tygodnia.

 

- W hali będzie zapewne bardzo gorąca atmosfera. Nasi fani są zawsze ósmym zawodnikiem drużyny. Wiemy, że gramy z klasowym rywalem, ale to tacy sami ludzie jak my. Przy wsparciu naszych kibiców jesteśmy w stanie ich pokonać – podsumował Aginagalde.

 

Sobotni mecz rozpocznie się w kieleckiej Hali Legionów o godz. 18.