Puławianie zamierzają przynajmniej powtórzyć ubiegłoroczne osiągnięcie, kiedy w ósmym sezonie uczestniczenia w europejskich zmaganiach po raz pierwszy dotarli do fazy grupowej Pucharu EHF.

 

Jak podkreśla założyciel klubu i jego prezes Jerzy Witaszek, Azoty chcą utrwalić swoją pozycję na kontynentalnej arenie. Przed tygodniem podopieczni Bartosza Jureckiego wyraźnie pokonali Islandczyków 33:26, ale wcale nie popadają w samozadowolenie, co podkreślają zarówno trener jak i zawodnicy.

 

- Wygraliśmy tylko pierwszą połowę, ale teraz musimy ochłonąć i na drugą jechać tam, by wygrać - mówi debiutujący w roli szkoleniowca jeden z najwybitniejszych polskich piłkarzy ręcznych. We wtorek Azoty grały u siebie z MMTS Kwidzyn wygrywając 26:17 w sytuacji, kiedy do przerwy był remis 12:12. O tym, że kwidzynianie są groźnym zespołem dla najlepszych, wcześniej przekonały się drużyny PGE VIVE Kielce czy Orlenu Wisły Płock.

 

- Wiedzieliśmy, że z MMTS będzie ciężka przeprawa, ale udana druga połowa sprawiła, że teraz czujemy się pewniej i bardziej naładowani udajemy się do Selfoss. Nie kalkulujemy, że mamy siedem bramek przewagi, tylko jedziemy po zwycięstwo i po awans - przekonuje środkowy rozgrywający Krzysztof Łyżwa.

 

- Kluczem do zwycięstw, zarówno z Islandczykami jak i z Kwidzynem, była obrona i to głównie od naszej postawy w defensywie zależeć będzie wynik meczu w Selfoss. Analizowaliśmy już w kontekście gry zespołu z Islandii obronę i atak. Cały czas dopracowujemy głównie elementy agresywnej obrony i szanowania piłki, bo wiemy, że na swoim terenie nasi przeciwnicy są znacznie skuteczniejsi, co pokazali w dwóch pierwszych rundach, wyraźnie wygrywając z drużynami z Litwy i Słowenii - podkreśla doświadczony rozgrywający, najskuteczniejszy w meczu z MMTS Kwidzyn Paweł Podsiadło.

 

Debiutantem w europejskich pucharach jest młody obrotowy Azotów Łukasz Regulski, który przed tym sezonem przeszedł z Wybrzeża Gdańsk. - Czeka nas arcyważny mecz, na którym się teraz skupiamy. Będzie to dużo trudniejsze spotkanie niż to pierwsze u nas, ale musimy być agresywni, konsekwentni i prawdziwie walczyć, bo wtedy będziemy kontrować i zdobywać bramki. Dla mnie samo uczestnictwo w europejskich rozgrywkach jest super przeżyciem i spełnieniem marzeń. Po przejściu do Puław potrzebowałem czasu na aklimatyzację, ale z każdym dniem, z każdym meczem, powinienem grać lepiej i bardzo się cieszę, że mogę podnosić swój sportowy poziom - nie kryje ambicji obiecujący zawodnik, zastępujący na swojej pozycji w Azotach samego Bartosza Jureckiego.

 

Ekipa puławska w piątek przed południem wylatuje z Warszawy do Reykjaviku, skąd autokarem dojedzie do Selfoss, gdzie wieczorem zapozna się z halą, w której następnego dnia rozegra ważne spotkanie. Dla drużyny z Selfoss jest to pierwszy w historii klubu występ w europejskich pucharach. W pierwszej rundzie Pucharu EHF wyeliminowała ona litewski Dragunas Kłajpeda wygrywając u siebie 34:28 i ulegając na wyjeździe 26:27. W drugiej rundzie, po porażce 27:30 z RD Riko Ribnica na Słowenii, u siebie z nawiązką odrobiła straty wygrywając 32:26.

 

Także dla zdecydowanej większości graczy tej ekipy były to pierwsze występy w oficjalnych klubowych rozgrywkach na Starym Kontynencie. Jedynie czterech miało wcześniej takie doświadczenie, trzech w innych klubach islandzkich oraz jedyny obcokrajowiec, polski bramkarz Paweł Kiepulski, siedem lat temu reprezentując Stal Mielec w Challenge Cup.

 

Rewanżowy mecz 3. rundy Pucharu EHF Selfoss Handbolti - Azoty Puławy rozegrany zostanie w sobotę o godz. 18 w Itrottahusit Ida w Selfoss, a jego arbitrami będą Lars Jorum i Havard Kleven z Norwegii. Stawką dwumeczu jest awans do fazy grupowej Pucharu EHF.