Polski zespół w połowie meczu prowadził 31:13, ale wygraną zapewnił sobie dopiero w ostatnich sekundach spotkania.

 

Od początku gra toczyła się w szalonym tempie i obie drużyny szybko decydowały się na oddawanie rzutów. Ich liczba nie przekładała się jednak w żaden sposób na zdobyte punkty. Zwłaszcza dotyczyło to ekipy z Lille, która po pięciu minutach prowadziła 8:7, ale do końca kwarty zdołał zdobyć tylko punkt. Pierwszą odsłonę zespół z Francji zakończył ze skutecznością 25 procent. CCC było nieco lepsze, bo zagrało na poziomie 30 procent i prowadziło 13:9.

 

Druga kwarta rozpoczęła się doskonale dla CCC, bo łatwo punkty zdobyła Amerykanka Jasmine Thomas. Chwilę później odpowiedziała Laetitia Kamba, ale kolejne dwa punkty drużyna gospodarzy zdobyła po blisko pięciu minutach i było to zarazem jej ostatnie trafienie w tej części gry. Przyjezdne w tym okresie nieco uspokoiło grę, kombinacyjnymi akcjami wypracowywały czyste pozycje rzutowe i powiększały przewagę. Po trafieniu z dystansu Weroniki Gajdy było już 27:13 dla mistrzyń Polski. W końcówce tej kwarty zdołały one jeszcze powiększyć przewagę i wydawało się, że zupełnie zdominowały rywalki (31:13).

 

Zespół z Francji nadal grał bardzo nieskutecznie. Wydawało się po pierwszej kwarcie, że gorzej być może, a jednak było, bo w połowie meczu zespół ESBVA na 30 rzutów z gry trafił... sześć. CCC miało też 30 prób, ale 12 udanych.

 

Po przerwie miejscowi kibice zobaczyli zupełnie inny zespół gospodarzy. Przede wszystkim miejscowe zaczęły trafiać i odrabiać straty, bo teraz stanęły polkowiczanki. Słowacki trener CCC Maros Kovacik mocno gestykulował przy bocznej linii, krzyczał, podpowiadał, brał czas, ale niewiele to dawało.

 

Po trafieniu Kamby za "trzy" na półtora minuty przed końcem trzeciej kwarty było już tylko 32:37. W samej końcówce Agnieszka Kaczmarczyk nie wykorzystała dwóch rzutów wolnych, a chwilę później Romy Bar była dwa razy skuteczna i zrobiło się tylko 37:34 dla gości.

 

Zaraz po wznowieniu gry Bar trafiła i Lille przegrywało punktem, a mecz praktycznie zaczynał się od nowa. CCC nadal nie mogło złapać rytmu z pierwszej części spotkania. Po "trójce" Kamby ESBVA wyszło na prowadzenie 41:39, ale kilka chwil później znowu bliżej sukcesu była polska drużyna. Walka o zwycięstwo trwała do ostatnich sekund. Przy stanie 45:45 Thomas trafiła i jeszcze dodatkowo była faulowana. Amerykanka pewnie wykonała rzut wolny i CCC wyszło na 48:45. To była decydująca akcja. Do końca meczu pozostały 42 s, ale żadna z dwóch prób za trzy punkty w wykonaniu miejscowych nie była skuteczna.

 

ESBVA Lille Metropole - CCC Polkowice 45:48 (9:13, 4:18, 21:6, 11:11)

 

ESBVA Lille Metropole: Laetitia Kamba 8, Magali Mendy 7, Shante Evans 7, Romy Bar 7, Johanne Arama Gomis 5, Christelle Diallo 4, Mame-Marie Sy-Diop 4, Virginie Bremont 3, Angela Bjorklund 0, Helene Jakovljevic 0

 

CCC Polkowice: Temitope Fagbenle 11, Jasmine Thomas 9, Tiffany Hayes 8, Johannah Leedham 7, Weronika Gajda 5, Styliani Kaltsidou 4, Agnieszka Kaczmarczyk 4, Lynetta Janae Kizer 0