Marciniak nieoczekiwanie wyrósł na jedną z najbardziej widocznych postaci hitu Paris Saint-Germain - Liverpool. Polski sędzia podjął kilka kontrowersyjnych decyzji, które zaważyły na końcowym rozstrzygnięciu. Największym przeciwnikiem pracy Polaka był rozwścieczony Klopp. Jego Liverpool po porażce jest w trudnej sytuacji i o awans do fazy pucharowej musi powalczyć w ostatnim spotkaniu z Napoli.
 
- Sędzia musi być lepiej przygotowany do tego typu spotkań. Ten nie wyglądał na przygotowanego. Rywal strzelił więcej goli od nas i to była przyczyna naszej porażki, jednak nie zamierzam być pobłażliwy. W drugiej połowie gra była przerywana 500 tysięcy razy. On cały czas myślał, że robi właściwie. Rywal był sprytny, a arbiter na to pozwalał. Faul Verrattiego? To była czerwona kartka - komentował spotkanie wściekły Niemiec.
 
Marciniaka w obronę wziął Kołtoń, który twierdził, że spotkania takiej rangi rządzą się swoimi prawami. Sędzia ma mieć kontrolę nad meczem od początku do końca.
 
- To klasyczna obrona przez atak. Przy całej krytyce, która spłynęła na Marciniaka mówię wam: to naprawdę trudna praca. Czy Marciniak powinien widzieć lepiej w tych sytuacjach? Powinien i... nie powinien! Ma asystentów do pomocy. To było cwaniactwo piłkarzy, ich świetna technika i wielka stawka spotkania. To nie jest tak, że Marciniak nie stara się wyciągnąć wniosków. Czy powinna być kartka dla Verrattiego? Ja dałbym pomarańczową. Klopp wyciąga "500 tysięcy przerywań", kiedy to absurd. Polski sędzia starał się puszczać akcje z duchem gry - skomentował Kołtoń w odcinku Prawdy Futbolu.
 
Cały odcinek Prawdy Futbolu poświęcony meczowi PSG - Liverpool pod TYM LINKIEM.