Na parkurze pojawiło się ponad 80 par, ale tylko 13 zaliczyło bezbłędnie pierwszy przejazd i awansowało do rozgrywki.

 

Wśród nich był Bobik, który szansę na dobry wynik stracił na samym początku drugiego przejazdu, kiedy to strącił poprzeczkę na pierwszej przeszkodzie. Ostatecznie uplasował się na 12. pozycji. W pierwszej "20" znalazł się inny z Polaków Michał Kaźmierczak, który na koniu Que Pasa 5 uplasował się na 18. pozycji.

 

Rozgrywkę bezbłędnie ukończyło dziewięciu zawodników. Mcmahon najszybciej pokonał parkur, wyprzedzając Włocha Emilio Bicocchi (koń Call Me) o ponad pół sekundy. Trzecie miejsce zajął Austriak Stefan Eder (Dr Scarpo). Triumfator zainkasował nagrodę w wysokości ponad 24 tysięcy złotych.

 

Najwyżej sklasyfikowany w światowym rankingu polski jeździec Jarosław Skrzyczyński (61. miejsce) potraktował piątkowy konkurs jako okazję do "objeżdżenia" jednego z swoich młodych koni - Arcadiusa 6. Zawodnik KJ Agro-Handel Śrem zaliczył trzy zrzutki i zajął odległe 63. miejsce.

 

- Teraz jest moment, żeby te młode konie testować, uczyć i pokazywać nowe parkury. Dla Arcadiusa to jest pierwszy start na takim dużym parkurze, a mam go dopiero trzy miesiące. Ten koń zrobił ogromne postępy, jeśli dalej będzie się tak rozwijał, to w przyszłym roku może tu wystartować nawet w Grand Prix - powiedział PAP Skrzyczyński, który szykuje się przede wszystkim na start w Grand Prix. W niej wystąpi na swoim najlepszym koniu - Chacclanie.

 

- To jest ważny konkurs, chciałbym w nim wypaść jak najlepiej, ale to tylko sport. Zawodnicy, którzy startują w Poznaniu to światowa czołówka. Tu nie można pozwolić sobie nawet na malutką pomyłkę - wyjaśnił.

 

Dla Skrzyczyńskiego przyszły rok będzie kluczowy w kontekście kwalifikacji na igrzyska olimpijskie w Tokio.

 

- Gdyby w tym roku były kwalifikacje olimpijskie, to bym ją już miał. Ale walka o igrzyska potrwa od stycznia do grudnia przyszłego roku. Dlatego będę musiał walczyć na jeszcze większych obrotach, bo rywale na pewno nie odpuszczą - podkreślił.

 

Podczas drugiego dnia imprezy zawodnicy rywalizowali także m.in. w konkursie dwufazowym Średniej Rundy. Wygrał Holender Jur Vrieling (Baltic VDL) przed Duńczykiem Sorenem Pedersenem (Tailormade Chabalou) i Krzysztofem Ludwiczakiem (Sandra Blue).

 

Tegoroczna Cavaliada to największe w historii halowe zawody w skokach przez przeszkody organizowane w Polsce. Po podwyższeniu puli nagród do 860 tysięcy zyskały one status imprezy czterogwiazdkowej. To z kolei przełożyło się na zainteresowanie zawodników ze światowej czołówki. W hali Międzynarodowych Targów Poznańskich licznie przybyli kibice mogą obejrzeć medalistów igrzysk olimpijskich, mistrzostw świata i Europy.

 

Zwieńczeniem czterodniowej rywalizacji będzie zaplanowana na niedzielę (początek o godz. 14.30) Grand Prix. Jest to jednocześnie konkurs będący eliminacją Pucharu Świata Ligi Europy Centralnej.

 

W konkursach skoków przez przeszkody udział bierze udział ponad 100 zawodników z 23 krajów, zgłoszono 248 koni. To będą też pierwsze zawody cyklu Cavaliada Tour; kolejne odbędą się w Lublinie, Krakowie i Warszawie.

 

Poznańska Cavaliada to nie tylko skoki. Od kilku lat zawodnicy rywalizują w halowym Pucharze Polski w WKKW, toczy się także rywalizacja w woltyżerce sportowej, ujeżdżeniu, a w Pucharze Polski w powożeniu zaprzęgami czterokonnymi.