Informację o rozwiązaniu kontraktu przez bułgarskiego gwiazdora oraz jego młodszego rodaka, 18-letniego przyjmującego podał za pośrednictwem Twittera Jerzy Mielewski.

 

Obaj panowie wystąpili w czwartkowym meczu PlusLigi przeciwko ekipie Trefla Gdańsk, który zakończył się zwycięstwem zespołu z Trójmiasta 3:0. Jak się okazało, był to ich pożegnalny występ w barwach Stoczni, której kadra dysponuje obecnie zaledwie ośmioma siatkarzami!

 

- To było niestety spodziewane. Sytuacja jest taka, że Stocznia nie ma pieniędzy i można było oczekiwac, że ci zawodnicy, którzy mieli tworzyć ten wielki projekt odejdą. Niestety, to nie jest żadne zaskoczenie. Odchodzi także Radostin Stojczew. To przykre, bo wizerunek naszej ligi jest nadszarpnięty - przyznał Mielewski.

 

Istnieje duże prawdopodobieństwo, że Stocznia Szczecin ze względu na swoje problemy nie przystąpi do kolejnego meczu ligowego z Chemikiem Bydgoszcz. - Jest bardzo realna groźba, że będzie ich po prostu za mało, żeby zagrać w kolejnym meczu. Według moich wiadomości nie ma innych zawodników, którzy mogliby wskoczyć i zastąpić tych, którzy odeszli. Mówiło się o juniorach, ale z tego co wiem, to nie jest to takie proste, bo Stocznia tych juniorów nie ma. Teoretycznie z ośmioma zawodnikami można grać, a szczerze wątpię, że przez te kolejnych kilka dni tych ośmiu zostanie - rzekł dziennikarz Polsatu Sport.

 

Sytuacja w Szczecinie sprawiła, że mocno ucierpiał wizerunek PlusLigi. - Będą trwały rozmowy jak ten wizerunek odbudować, bo takie rzeczy nie powinny się zdarzać. Trzeba to wziąć na klatę. Ktoś kogoś oszukał. Na razie mamy za mało danych kto kogo i dlaczego? - zastanawia się Mielewski.

 

Niedługo także powinniśmy poznać odpowiedzieć na pytanie do jakich klubów byli już siatkarze Stoczni trafią. - Myślę, że ci zawodnicy mają już podpisane kontrakty. Mówi się, że Stojczew ma trafić do Sieny i prawdopodobnie weźmie ze soba Kazijskiego. Ale to gdzie będzie grał Kazijski nie spędza mojego snu z powiek. Bardziej martwię się, że ten projekt w Szczecinie się nie udał, bo sportowo się obronił. Pokazano, że w kilka miesięcy można stworzyć zespół, który potrafi zadomowić się w trójce naszej ligi - przyznał Mielewski.