- Trafiliśmy do wyrównanej grupy, wszystkie drużyny prezentują zbliżony poziom. Zawsze mogło być gorzej. Trzeba patrzeć z optymizmem. Nieźle to wygląda pod względem logistycznym, bo poza wyprawą do Izraela, nie czekają nas dłuższe podróże, bo wszędzie jest w miarę blisko. A jeśli chodzi o aspekt sportowy, to musimy podejść z tzw. chłodną głową do każdego spotkania, bo nie jesteśmy zespołem, który może wygrać jakiś mecz z marszu, samymi umiejętności. Zwycięstwa trzeba będzie wybiegać. Wszystkich rywali musimy potraktować tak, jakbyśmy grali z mistrzem świata. Na pewno awans jest w naszym zasięgu – tłumaczył przebywający w Dublinie Koźmiński.

 

Jak zauważył, trener reprezentacji Austrii Franco Foda prowadził kiedyś Jerzego Brzęczka w Sturmie Graz, a selekcjoner Izraela Andreas Herzog to jego znajomy.

 

- Gdy dolosowano do nas Austrię i Izrael, to w żartach pytaliśmy Jurka, jakich ma jeszcze kolegów, bo na pewno na nich trafimy – zdradził Koźmiński, który uważa, że nie ma większego problemu, że biało-czerwoni trafili do sześcio-, a nie do pięciozespołowej grupy.

 

- Będziemy mieli dwa dodatkowe mecze o punkty, zamiast towarzyskich. Kluczem do sukcesu w tych eliminacjach będę spotkania u siebie, tutaj trzeba maksymalnie punktować – podkreślił.

 

O ile z trzeciego i czwartego koszyka Polska mogła trafić na silniejszych rywali, to z dwóch ostatnich los przydzielił biało-czerwonym teoretycznie mocniejsze ekipy - Macedonię i Łotwę.

 

- Rzeczywiście, w tym przypadku mogło być lepiej, ale z drugiej strony, jak chcemy pojechać na mistrzostwa Europy, są to drużyny, które absolutnie powinniśmy pokonać. Zostały cztery miesiące do pierwszego spotkania, nie będzie już żadnych prób, teraz gramy już tylko o punkty i każde potknięcie będzie bolało. Mam nadzieję, że żadne wpadki się nam nie przytrafią – podsumował Koźmiński, dodając że wszystkie mecze rozegramy na Stadionie Narodowym w Warszawie.

 

Turniej finałowy (12 czerwca - 12 lipca 2020) mistrzostw Europy odbędzie się w 12 krajach na całym kontynencie. To oznacza, że tym razem nie ma gospodarza, który byłby zwolniony z eliminacji.

 

Faza grupowa kwalifikacji rozpocznie się w marcu i potrwa do listopada 2019 roku. Po dwa najlepsze zespoły z każdej grupy awansują bezpośrednio do turnieju finałowego, a pozostałych czterech uczestników wyłonią baraże, zaplanowane na marzec 2020 roku. Wezmą w nich udział najlepsze drużyny z poszczególnych dywizji Ligi Narodów, które nie uzyskały promocji w tradycyjnych eliminacjach.