- Jestem bardzo szczęśliwy, bo zrealizowaliśmy dziś nasz cel na to okienko reprezentacyjne, odnosząc drugie zwycięstwo. Przede wszystkim zagraliśmy bardzo dobrze jako zespół. Trener Mike Taylor wykonał bardzo dobrą robotę. Nasze treningi nie były zbyt mocne pomiędzy meczami z Holandią i Włochami, ale byliśmy bardzo dobrze przygotowani – ocenił.

 

Występujący od trzech sezonów lidze chińskiej zawodnik Jilin Northeast Tigers podkreślił, że warto było przyjeżdżać na te mecze z dalekiej Azji.

 

- Przed nami olbrzymia szansa, by zakwalifikować się do mistrzostw świata w Chinach. Wszyscy wiemy o co gramy, jestem szczęśliwy, że mogłem pomóc – zaznaczył.

 

Zapowiedział także, że pojawi się w lutym na ostatnich meczach kwalifikacji z Chorwacją na wyjeździe i Holandią u siebie.

 

Lampe uważa, że reprezentacja ma jeszcze spore rezerwy.

 

- Wydaje mi się, że możemy grać jeszcze lepiej, ale jesteśmy szczęśliwi z ostatnich wyników. Bardzo dobrze zaczęliśmy mecz w Holandii, potem zdarzyło się parę strat, ale szybko właściwie zareagowaliśmy. Dzisiaj też kontrolowaliśmy całe spotkanie. Uważam, że stać nas na jeszcze więcej i mam nadzieję, że pokażemy to w przyszłości – zadeklarował.

 

Lampe był najlepszym niedzielnego zawodnikiem spotkania. Grając 31 minut zdobył 22 punkty, miał osiem zbiórek, dwie asysty i blok. Szczególnie ważne były jego akcje w ataku na początku czwartej kwarty, gdy po podaniach Łukasza Koszarka i AJ Slaughtera zdobył 12 punktów. Dobra obrona biało-czerwonych sprawiła, że rywale przez ponad pięć minut ostatniej odsłony nie trafili do kosza. Uzyskanej wówczas 17-punktowej przewagi Polacy nie pozwolili już sobie odebrać.

 

- Mieliśmy dziś bardziej wyrównany, szerszy skład od rywali. Wykorzystaliśmy też przewagę pod koszem - skomentował.

 

Po meczu koszykarze reprezentacji Polski długo pozostawali na parkiecie Ergo Areny, przyjmowali gratulacje od licznych kibiców, pozowali do zdjęć. Lampe rozmawiał z kibicami, trzymając na rękach swojego syna Adama, ubranego w białą koszulkę piłkarskiej reprezentacji Polski z nazwiskiem Roberta Lewandowskiego.

 

- Na trybunach była też moja żona. Przyjeżdżają prawie na każde moje mecze. Zawsze miło, gdy są ze mną. To cenne, że trener Taylor pozwala rodzinom towarzyszyć zawodnikom przy takich okazjach. Stara mentalność przestała obowiązywać. Teraz wszyscy rozumiemy, co jest najważniejsze. Że liczy się nie tylko koszykówka. Obecność rodzin tylko poprawia atmosferę - wyjaśnił.

 

Lampe dodał, że przyjazd na mecze reprezentacji jest swego rodzaj odskocznią od ligowej rutyny.

 

- W Chinach gramy bardzo dużo meczów. To jest naprawdę męczące. Tak że tutaj, grając te dwa spotkania, troszeczkę odpocząłem od tamtejszej koszykówki - przyznał.

 

Obecność Lampego w składzie Biało-Czerwonych pokazała, że drużyna ma o wiele więcej możliwości. Kolegom gra się wtedy łatwiej, w różny sposób można konstruować akcje.

 

- Wszyscy, którzy mnie znają, wiedzą jakim jestem zawodnikiem. Mogę grać pod koszem i na obwodzie. Bardzo fajnie gra mi się z kolegami z reprezentacji. Podoba mi się system wypracowany przez trenera Mike’a Taylora. Także to, że tak naprawdę nie gramy pod nikogo, tylko bardzo zespołowo. W każdym meczu ktoś inny może się wybić i przesądzić o jego wyniku. Uważam, że trener Taylor przez ostatnie pięć lat wykonał wielką pracę dla polskiej koszykówki – zakończył Lampe.