- Dawno nie widziałem reprezentacji Polski grającej tak dobrze. Kluczem do zwycięstwa była znakomita obrona. Trzy razy nie pozwoliliśmy rywalom oddać rzutu w trakcie 24 sekund, Włosi popełnili też co najmniej trzy ofensywne faule przy linii końcowej. To jest jakby sześć strat piłki przez rywali, co w takim meczu stanowi różnicę. Doszła do tego bardzo dobra dyspozycja w ataku. Wielu zawodników zdobywało punkty. Bardzo pozytywnym zaskoczeniem był dla mnie Maciej Lampe – powiedział 87-letni szkoleniowiec, mieszkający od 1981 roku w Szwecji.

 

- Najlepszy okres gry naszej reprezentacji nastąpił, gdy w pewnym momencie po przerwie AJ Slaughter, który zaczął grać indywidualnie, poszedł na ławkę. Traciliśmy wtedy rytm i Italia trochę się zbliżyła. Trener wprowadził wówczas Łukasza Koszarka i nasi zaczęli znowu grać jako drużyna. To dało rezultat - dodał.

 

Urodzony w Krakowie Mikułowski jako zawodnik zdobył m.in. mistrzostwo Polski z tamtejszą Wisłą (1954), a jako trener "Wawelskich Smoków" stanął na najwyższym stopniu podium (1964), czterokrotnie zdobył srebrny medal i dwa razy brązowy. Koszykówka klubowa i reprezentacyjna święciła była w tamtych latach wizytówką kraju na arenie międzynarodowej.

 

- Po sukcesach koszykarzy w latach 60. wszystkie gry zespołowe – piłka nożna, siatkówka, piłka ręczna - poczyniły szalone postępy i wyróżniły się w Europie oraz w świecie, a koszykówka była stale na dole, a to jest najpiękniejszy sport. Jeżeli męska reprezentacja dalej tak będzie grać, to może wrócą dobre czasy dla tej dyscypliny – zauważył były pracownik AWF Kraków, autor, wspólnie z Haliną Oszast, podręcznika dla trenerów koszykówki, wydanego w 1976 roku.

 

Mikułowski był współtwórcą tamtych osiągnięć, asystentem trenera Witolda Zagórskiego w drużynie, która zdobyła srebrny (1963) i brązowe (1965, 1967) medale mistrzostw Europy, a także w 1967 r. wystartowała w jedynych do tej pory mistrzostwach świata.

 

- Na turnieju w Urugwaju nie byłem. Współpracowałem z trenerem Zagórskim, ale wówczas nie było pieniędzy dla asystentów na tak dalekie wyjazdy. Występ Polaków śledziłem z kraju. Wspaniałe piąte miejsce drużyny i dwie czołowe lokaty w klasyfikacji strzelców Mieczysława Łopatki i Bogdana Likszy - to byli zawodnicy europejskiej miary, naprawdę najwyższa klasa - podkreślił.

 

W tabeli grupy J drugiej fazy europejskich eliminacji MŚ prowadzi Litwa (9-1) przed Włochami (7-3), Polską (6-4), Węgrami (5-5), Chorwacją (4-6) i Holandią (3-7). Awans do finałowego turnieju wywalczą trzy zespoły.

 

Biało-czerwonych czekają jeszcze mecze z Chorwacją 22 lutego na wyjeździe i trzy dni później z Holandią u siebie. Jedno zwycięstwo wystarczy, by po 52 latach znowu zagrali w mundialu.