Dramat, horror i koszmar - tak nazwano spotkanie z Serbia, w którym wydawało się, że Szwedki przegrają, podobnie jak to się stało w ich pierwszym meczu z Danią. Dopiero bramka Jenny Alm w ostatnich sekundach dała zwycięstwo.

 

- Nasze piłkarki wykazały się siłą psychiczna i po słabej pierwszej połowie zebrały się, a dzięki wspanialej grze bramkarki Filippy Idehn potrafiły wygrać ten mecz. Teraz po pokonaniu Polski możemy awansować z dwoma punktami w bagażu - skomentował dziennik „Aftonbladet”

 

Gazeta jednak ostrzegła że „droga do półfinału jest jeszcze bardzo daleka. Najpierw należy wygrać z Polską, która też przecież jeszcze jest w grze i będzie chciała zrewanżować się za dwie porażki, a później dopiero liczyć”.

 

Dziennikarze „Expressen” stwierdzili, że wynik meczu z Serbią był satysfakcjonujący, lecz głównie dzięki bramkarce. „Ilość niewykorzystanych karnych i słaba gra w ataku w pierwszej połowie były niepokojące i wydawało się, że mecz będzie przegrany”.

 

- Dramatyczne zwycięstwo nad Serbią wywołało naturalną euforię, ale nie zapominajmy, że piłka jest jeszcze w grze i we wtorek odbędzie się bardzo ważny mecz dla Szwecji, która mając dwa punkty może jeszcze odpaść. Polki, które w meczu z Danią pokazały na początku bardzo dobrą i niebezpieczną grę, też przecież chcą zwyciężyć i też mogą jeszcze awansować - skomentował portal handbollkanalen.