Sobotnia gala KSW 46 jeszcze przed rozpoczęciem walk była uznawana za jedną z najlepszych pod względem sportowym w historii największej polskiej organizacji MMA. W pojedynku wieczoru po raz drugi spotkali się Tomasz Narkun oraz Mamed Khalidov. Podobnie jak w marcu tego roku, lepszy okazał się ten pierwszy. Tym razem wygrał jednogłośną decyzją sędziów. Khalidov, w rozmowie z Mateuszem Borkiem, tuż po ogłoszeniu werdyktu, jeszcze w klatce dość nieoczekiwanie poinformował o zakończeniu kariery.

 

- Mamed jest legendą. Wszystko wygrywał, nagle przegrał. Pewnie mówił sobie podczas przygotowań do rewanżu, że jeśli znowu przegra, to kończy karierę. Podejrzewam, że tak to wyglądało. Nie wiem, czy to ostateczna decyzja. Może zrobił to pod wpływem chwili? Dla mnie jest legendą i inspiracją. Dziękuję za wszystkie wspaniałe lata - przyznał w programie Puncher Extra Time mistrz wagi piórkowej oraz lekkiej KSW Mateusz Gamrot.

 

Khalidov zaczął karierę w 2004 roku. Do pierwszej walki z Narkunem ani razu nie przegrał bijąc się pod szyldem KSW.

 

- Nie mamy prawa, by cokolwiek wymuszać na Mamedzie. Swoją postawą wypracował ogromny szacunek nie tylko wśród zawodników, ale także osób, które pracują przy galach KSW. Podejdziemy do tego ze zrozumieniem. Nie da się cofnąć lat. Mamed ma 38 lat i prędzej czy później ten moment by nastąpił. On nie będzie już szybszy czy lepiej wytrenowany pod względem kondycji. Taki jest bieg historii. Teraz tacy zawodnicy jak Gamrot, czy Narkun muszą przejąć na swoje barki ciężar bycia głównymi graczami na scenie KSW - powiedział dyrektor sportowy KSW Wojsław Rysiewski.