Biało-czerwoni mają w grupie J sześć zwycięstw oraz cztery porażki i zajmują trzecie miejsce, ostatnie premiowane awansem do MŚ 2019 Chiny. Wyprzedzają Węgrów (5-5), Chorwatów (4-6) i Holendrów (3-7). W lutym Polska zmierzy się najpierw z Chorwacją na wyjeździe (22.2), a na zakończenie kwalifikacji z Holandią u siebie (25.2).

 

- Mamy dwa spotkania i chcemy w każdym pokazać, że podchodzimy profesjonalnie do tego, co robimy. Nie wyobrażam sobie, byśmy pojechali do Chorwacji i odpuścili. Mamy dwie szanse na wywalczenie udziału w mundialu i już w Chorwacji będziemy chcieli to zrobić. Wiemy, że jesteśmy blisko, ale z pokorą i koncentracją podejdziemy do spotkań w lutym – powiedział.

 

Zawodnik rosyjskiego Lokomotiwu Kubań Krasnodar był czołowym graczem spotkania z Włochami – drugim strzelcem z 18 pkt. Miał 72,7 proc. celnych rzutów z gry (8 z 11 za dwa) oraz sześć zbiórek i aż pięć przechwytów.

 

Jego zdaniem kluczowe dla losów meczu z Włochami, 14. Zespołem rankingu FIBA, było wrześniowe zwycięstwo nad Chorwacją (79:74), ale i wysoka wygrana w czwartek z Holandią na wyjeździe (105:78).

 

- Mecz z Chorwacją był bardzo ważny, bo pokazał, że jesteśmy w stanie nawiązać walkę ze wszystkimi, także z drużyną, w której było czterech gości z NBA i jeden czy dwóch z Euroligi. Myślę, że to dodało nam wiary w nasze możliwości. Kluczem było spotkanie z Holandią, w którym wszyscy dostali swoje szanse, mogli poczuć atmosferę meczów o dużą stawkę, jaką są mistrzostwa świata. Z Włochami byliśmy wypoczęci i mega sfokusowani – ocenił.

 

Zdaniem 25-latka ważną rolę odegrali w meczach listopadowo-grudniowych najbardziej doświadczeni 34-letni Łukasz Koszarek (181 spotkań w reprezentacji) i o rok młodszy Maciej Lampe.

 

- Doświadczenie Lampego i Koszarka było ważne dla okazałego zwycięstwa nad zespołem Włoch, który jest zawsze w czołówce europejskiej, choć tym razem nie był w najsilniejszym składzie. Zagraliśmy świetne spotkanie, zbilansowany atak. Maciek otwiera nam dużo możliwości, ale to przecież człowiek, który całe życia grał na pograniczu NBA i topowych klubów Euroligi. W wieku 33 lat jest dla zespołu perełką – podkreślił.

 

Koszykarz Lokomotiwu, który ostatnio mniej grał w drużynie klubowej uważa, że jego zdecydowanie lepsza postawa w spotkaniu z Włochami w porównaniu do meczu z Holandią, to zasługa dwudniowego wypoczynku, jakie dzieliły obydwa spotkania.

 

- To nie kwestia mniejszej pewności siebie. Nie mam problemów z poczuciem pewności w kadrze, ale ostatnio czułem zmęczenie. Przyjechałem na zgrupowanie do Warszawy ze środka Syberii, po prostu długie podróże dały mi ostatnio w kość. Przez ostatnie dni, szczególnie dwa, odpocząłem i w meczu z Włochami energetycznie było tak, jak miało być – podkreślił.

 

Ponitka jest zadowolony z przeprowadzki z ligi hiszpańskiej do silnego zespołu rosyjskiego, który walczy w Pucharze Europy oraz Zjednoczonej Lidze VTB.

 

- W Lokomotiwe dziewięciu graczy może być liderami, każdy ma i będzie miał swój czas. Na początku grałem więcej, ale najważniejsze jest to, że trener i zarząd wierzą we mnie cały czas. Pozostaje praca i czekanie na swoją szansę – dodał.