Wielu sędziów i wiele interpretacji różnych sytuacji. Przepisy MMA są jednak nieugięte w niektórych kwestiach, m.in. te dotyczące fauli. Do takiej sytuacji doszło w trakcie walki Mameda Khalidova z Tomaszem Narkunem na gali KSW 46. W drugiej rundzie rywalizacji, przy próbie ataku mistrza kategorii półciężkiej, palec broniącego się olsztynianina zawędrował w okolice oka rywala.

 

W klatce pojawił się lekarz, który starał się ocenić uraz i podjąć decyzję o możliwości kontynuowania walki przez Narkuna. W międzyczasie zawodnik ze Stargardu szukał pomocy w narożniku wykrzykując: "Co robić? Co robić?". Zachowanie Narkuna zostało przez wielu uznane za wyraz bezradności i próby ucieczki od starcia, a tylko nieliczni zdawali sobie sprawę z powagi sytuacji. Jedno źle wypowiedziane słowo mogło zakończyć ten pojedynek... na niekorzyść Narkuna.

 

- Lekarza do klatki wzywa się, aby stwierdził czy doszło do urazu, a jeśli tak, to czy ta kontuzja pozwala lub nie kontynuować walkę. Jeśli lekarz stwierdza, że nie ma urazu, lub uraz nie jest groźny i wyraża zgodę, by bić się dalej, zawodnik może kontynuować pojedynek. Jeśli jednak poszkodowany czuje inaczej, w tym momencie wszystko zależy od niego. Nieważne czy widzi podwójnie, czy też poczwórnie. Decyzja należy do niego. Jeśli rezygnuje z walki, przegrywa pojedynek - wyjaśnia obowiązujące przepisy Michalak.

 

- Poczułem palec głęboko w oku i widziałem trzech Mamedów. Jeden Narkun trzech Mamedów? To była trochę nierówna walka - opisywał zaistniałą sytuację Narkun.

 

Co innego, gdyby lekarz uznał, że uraz nie pozwala kontynuować pojedynku. W historii KSW dochodziło w takich sytuacjach do przerwania walk. Miało to miejsce, gdy kontuzja uniemożliwiała kontynuowanie rywalizacji, bądź mogłaby mieć znaczący wpływ na jej przebieg. W takim przypadku pojedynek może zakończyć się dyskwalifikacją faulującego zawodnika.

 

Czy tym razem, gdyby uraz Narkuna okazał się na tyle poważny, że lekarz przerwałby walkę, Mamedowi groziła dyskwalifikacja? Nie, ponieważ w trakcie pojedynku sędzia Marc Goddard nie zwracał uwagi Khalidovowi na łamanie przepisów. Ten faul był też pierwszym, po którym przerwano walkę. Bardzo ważne było też to, że przewinienie nie było celowe. 

 

W przypadku zastopowania pojedynku przez sędziego, zostałaby on uznany za nierozstrzygnięty (red. "No Contest"). Gdyby jednak do faulu i przerwania walki, doszło w rundzie trzeciej, o wyniku decydowałyby karty punktowe, tzw. decyzja techniczna. W przypadku przewinienia w pojedynku na dystansie pięciorundowym, do zliczenia kart punktowych może dojść w czwartej lub piątej odsłonie. 

 

- W sytuacji wyraźnej kontuzji i intencjonalnego faulu rywala zawodnik może odmówić walki. Mieliśmy z tym do czynienia na KSW w pojedynku Michała Włodarka z Olim Thomsponem. Anglik po dwóch, nielegalnych kolanach na głowę, nie był w stanie kontynuować walki, a sędziowie zdyskwalifikowali Polaka. W wypadku walki Mameda z Tomkiem o takiej sytuacji nie możemy mówić. Mamed nie otrzymał wcześniej ostrzeżenia, a faulu nie można uznać za intencjonalny. Jeśli lekarz przerwałby pojedynek, mielibyśmy walkę nierozstrzygniętą (red. "no contest") - dodaje sędzia.

 

Zgodnie z przepisami, wiele w tej sytuacji zależało od zachowania sędziego. Jeśli przy pierwszym kontakcie z zawodnikiem zadecydowałby, że musi przyjrzeć się kontuzji, miałby do dyspozycji pięć minut na przeanalizowanie faktów. Jedynym faulem, który daje zawodnikowi możliwość odpoczynku i dojścia do siebie bez interwencji lekarza jest kopnięcie w krocze.

 

W załączonym materiale wideo zaistniała sytuacja z walki Narkuna z Khalidovem.