Cenne zwycięstwo nie przyszło polkowiczankom łatwo. Przez 30 minut spotkanie było wyrównane, ale to zawodniczki Famili miały minimalna przewagę, choć najczęściej wynik oscylował wokół remisu lub jedno-dwupunktowego prowadzenia rywalek.
 
Włoszki bardzo dobrze rozpoczęły i prowadziły po trzech minutach 9:2. Czas wzięty przez słowackiego szkoleniowca CCC Marosa Kovacika uspokoił nieco grę mistrza Polski. Akcje Brytyjki Johannah Leedham i kadrowiczki Agnieszki Kaczmarczyk pozwoliły zmniejszyć straty. Po 10 minutach był remis 15:15.
 
Druga i trzecia kwarta były równie wyrównane. Koszykarki CCC największy problem miały ze stratami piłki, zaś w ataku nie mogły zatrzymać Amerykanek Schio, znakomicie znanych z polskich parkietów rozgrywającej Alexandry Quigleu i środkowej Jantel Lavender. Obydwie poprowadziły przed laty Wisłę do dwóch mistrzowskich tytułów (2014 i 2015). Lavender zdobyła 18 pkt w całym meczu trafiając 9 z 13 rzutów za dwa i miała sześć zbiórek, ale jej koleżanki nie były tak skuteczne.
 
Po 20 minutach Famila prowadziła 34:29, zaś po trzech kwartach górą było CCC (49:47), po rzucie zza linii 6,75 m Greczynki Styliani Kaltsidou na dwie sekundy przed końcem tej części.
 
Polkowiczanki zdecydowanie lepiej broniły w drugiej połowie i zaczęły trafiać w kluczowych momentach z dystansu. Po takiej akcji Amerykanki Jasmine Thomas gospodarz prowadził 56:50 w 33. minucie. Wejście rozgrywającej reprezentacji Weroniki Gajdy dało polkowiczankom dwa przechwyty, a jej asysty otworzyły drogę do kosza najlepszej na parkiecie, podkoszowej Tiffany Hayes. Amerykanka z azerskim paszportem trafiała za dwa, a faulowana nie myliła się w rzutach wolnych - wykorzystała wszystkie siedem.
 
Zawodniczki z Włoch myliły się pod presją obrony CCC i nawet najbardziej doświadczona Francuzka Sandrine Gruda nie potrafiła znaleźć drogi do kosza.
 
Na 63 sekundy przed końcem mistrz Polski wygrywał 62:58, a 35 sekund później rzut zza linii 6,75 m Hayes, zresztą jedyny celny w spotkaniu, przypieczętował sukces zespołu z Dolnego Śląska. CCC uzyskało najwyższe prowadzenie w meczu 65:58 na 28 sekund przed syreną. Jeszcze taka sama akcja odpowiedziała Quigley, ale to było wszystko, co mogły uczynić mistrzynie Włoch.
 
Polkowiczanki nie miały wysokiej skuteczności - 38,3 proc. za dwa punkty i tylko 26,7 za trzy (4 z 15), ale zwyciężyły defensywą - wygrały walkę pod tablicami 41:37 i wymusiły na rywalkach aż 15 strat, miały też osiem przechwytów.
 
Kolejnym rywalem CCC będzie w 6. kolejce rosyjska Nadieżda Orenburg, którą mistrz Polski podejmie 12 grudnia.
 
CCC Polkowice - Famila Schio 67:61 (15:15, 14:19, 20:13, 18:14)
 
CCC: Tiffany Hayes 16, Styliani Kaltsidou 13, Lynetta Janae Kizer 10, Johannah Leedham 9, Temitope Fagbenle 8,Jasmine Thomas 7, Agnieszka Kaczmarczyk 2, Weronika Gajda 2;
Famila: Jantel Lavender 18, Alaxandra Quigley 15, Sandrine Gruda 8, Eva Lisec 8, Valeria Battisodo 6, Francesca Dotto 4, Jacki Gemelos 2, Olbis Futo Andre 0, Martina Crippa 0, Martina Fassina 0, Marcella Filippi 0, Rafaella Masciardi 0.