Maciej Turski: Ten film opowiada o sportach walki, życiu, miłości... Z perspektywy aktorki, o czym jest ten film?

 

Aleksandra Popławska: Myślę, że najbardziej charakter tego filmu oddaje główne hasło: kochaj, szanuj, walcz. Nie odnosi się tylko do walki w klatce, tylko ogólnie do życia. To film o tym, że zawsze trzeba mieć nadzieję i walczyć do końca - nawet w momentach kryzysowych. To nie jest tylko film o tym, że faceci się biją, tylko o relacjach. Pokazuje trochę kulisy tego sportu, że ma swoje zasady, że zawodnicy się szanują.

 

Jako redakcja sportowa chcielibyśmy się dowiedzieć, jak na planie filmowym poradzili sobie sportowcy. To dla nich nowe doświadczenie. Chodzą słuchy, że poszło im całkiem nieźle. Jak im poszło?

 

Myślę, że sportowcy okazali się bardzo dobrymi aktorami. Aktorzy powinni czuć się zagrożeni, bo Mamed okazał się być niezwykle utalentowanym człowiekiem. Grał sceny bez dubli, powtórek, nie mylił się, mówiąc monologi. Oni są też świetnie przygotowani kondycyjnie. Może te walki powodują, że są obyci z kamerą. Mimo wszystko to inny zawód. Oni zrobili to bardzo dobrze. Byłam pod wrażeniem.

 

Główny wątek filmu to walka Mameda Khalidova (w filmie Deni Takaev) z Erykiem Lubosem (w filmie Borys „Kosa” Kosiński), ale z tego, co wiemy, to na planie oni nie byli rywalami. Dało się odczuć na planie tę chemię?

 

Pewnie, że tak. Są kochani, są fantastycznymi ludźmi. Jeden i drugi na tym skorzystał. Mamed otrzymał kilka wskazówek aktorskich, a Eryk przecież grał zawodnika. Bycie w klatce z Mamedem dużo mu dało. Myślę, że to będzie jego rola życia. Odkąd pamiętam Eryk uprawiał boks i ciągnęło go do tego.

 

Sporty walki odgrywają ważną rolę w filmie. Jeśli w produkcji wziął udział Maciej Kawulski, który przywiązuje uwagę do detali przy organizowaniu swoich wydarzeń sportowych, to kibice oczekują, że sporty walki będą stały na wysokim poziomie. Widzowie mogą być spokojni?

 

Widziałem fragmenty w klatce - to robi niesamowite wrażenie. Dobrało się grono specjalistów, a Maciek okazał się świetnym reżyserem. Wiedział, o czym chce zrobić film. Całym sercem był za tym filmem, włożył w to duszę. Nie znam się na tym sporcie, dopiero poznałam go na planie. To nie tylko "pranie się po mordach", tylko ma swoje zasady. Myślałam, że to spięci faceci, a oni potrafią szpagaty i jakieś loty w kosmos!

 

Miała Pani okazję poznać, jakie to uczucie, kiedy kobieta musi towarzyszyć mężczyźnie uprawiającemu sporty walki. Ta rola nie zawsze bywa łatwa. Jaka jest rola tej kobiety u boku tak twardego zawodnika?

 

Przede wszystkim przeszłam taką drogę jak moja bohaterka. Od niezrozumienia do fascynacji i szacunku. Moja Nina też tego nie rozumiała. Po spotkaniu Borysa - bo spotkali się po latach, byli po przejściach - są w momencie kryzysowym. Odżywa gorąca relacja i miłość. Borys musi stoczyć tę walkę. Nina przekonuje się, ile to wymaga wysiłku, jaki to jest niesamowity sport. Jest tam pełno emocji. Wszystkie kobiety zawodników nie mają łatwego życia. Jak zobaczyłem ich przygotowania, to jest to jakiś hardkor! Liczy się każdy gram przy zbijaniu wagi, a pracuje na to cała rodzina.

 

Dlaczego warto obejrzeć film "Underdog"?

 

Jest to film nie tylko o sporcie, ale też o miłości i fantastycznych ludziach, którzy muszą stoczyć walkę swojego życia. Nie chodzi tylko o klatkę. Każdy z czymś walczy i o coś walczy. Hasło "kochaj, szanuj, walcz" dotyczy każdego z nas. To film właśnie o takiej walce.

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.

O filmie "Underdog":

Underdog” to historia inspirowana prawdziwymi wydarzeniami. Na ich podstawie powstał scenariusz autorstwa Mariusza Kuczewskiego. Borys „Kosa” Kosiński (Eryk Lubos) to zawodnik MMA, który jest u szczytu formy. W najważniejszej walce ze swoim największym rywalem Deni Takaevem (Mamed Khalidov) popełnia błąd, który przekreśla jego karierę. Traci wszystko. 

„Underdog” to opowieść o słabościach i sile człowieka, zwątpieniu, które pokonuje rodząca się miłość, o walce z przeciwnościami losu i podniesieniu po upadku, poświęceniu, rodzinie i przyjaźni.