Krzysztof Wanio: Na jakim etapie jest Stocznia. Ma w składzie tylko pięć zawodników. Co ma dać zarządowi klubu przesunięcie dwóch meczów? Czego oczekujesz, nad czym pracujecie?

 

Jakub Markiewicz: Do PlusLigi na Radę Nadzorczą jechałem po to, żeby zgasić światło. Nadzieja, którą wlał we mnie prezes deklarując pomoc w pozyskaniu zawodników mających się ogrywać spowodowała, że podjęliśmy ostatnią walkę, by utrzymać siatkówkę w Szczecinie i dograć sezon. Żeby to się stało musimy podpisać porozumienia z zawodnikami, którzy odeszli. Jeśli wejdzie do nas komornik, to będzie po jabłkach. Jesteśmy w sporze z naszym sponsorem tytularnym. Nie wiem, ile ta sprawa potrwa. Mam nadzieję, że zwycięży zdrowy rozsądek. Jeśli będziemy mieć takie zobowiązania, jakie mamy na dzień dzisiejszy i one będą egzekwowane to daleko nie zajedziemy.

 

Czy warto i czy ma to sens? Umówmy się, że zawodnicy, którzy odeszli nie należą do najtańszych. Opłaca sie dalej brnąć w budowanie zespołu, na który nie ma pieniędzy?

 

Jesteśmy w stanie zbudżetować tani zespół do końca sezonu. Problemem jest to, co za plecami.

 

Czy ten kamyczek leży tylko i wyłącznie w ogródku Stoczni? Czy to jest jedyny element układanki, która powstawała w ciągu minionych miesięcy, który się zawalił, czy Stocznia nie wypełniła zobowiązań?

 

Tak jest. Budowaliśmy cały projekt na bazie przemysłu stoczniowego, Stoczni Szczecińskiej, która ma świetlaną przyszłość. To główny głaz, który ciągnie nas na dno.

 

Rozumiem, że nie było to budowane na podstawie zaufania, tylko na konkretnych umowach, które jako prezes i właściciel klubu podpisywałes z tytularnym sponsorem?

 

Oczywiście, że tak. Mam podpisaną umowę, na której jest jasno określone za co odpowiada klub, a za co odpowiada sponsor. My ze swojej strony, jako klub, wywiązaliśmy się w stu procentach z tego, co było zapisane i zadeklarowane. Patrząc na szum medialny wokół naszego klubu myślę, że nawet więcej.

 

Czy Stocznia wiedziała, że to drodzy zawodnicy i parafowała wszystkie propozycje?

 

Oczywiście, że tak. Od początku budżet klubu był przedstawiony. Było kilka wariantów budowy klubu. Każda informacja docierała do prezesa Stoczni i była przez niego akceptowana. Kontrakty podpiane przez najdroższych zawodników były również parafowane przez Stocznię. Według naszych prawników musimy walczyć i wygramy.

 

Cała rozmowa z Jakubem Markiewiczem w załączonym materiale wideo.