32-letni Kell Brook (39-2, 26 KO) jest z pewnością bez porównania bardziej doświadczony od sześć lat młodszego pięściarza Michaela Zerafy.  I nie tylko dlatego, że jest starszy i stoczył więcej walk. Liczy się jakość rywali, a ci z którymi mierzył się Brook, to w zdecydowanej większości wyższa klasa.

 

Michael Zerafa (27-2, 14 KO) jest pięć cm wyższy od byłego mistrza świata, nie doznał tak ciężkich porażek, jak Brook z Giennadijem Gołowkinem i Errolem Spencem Jr, choć raz był znokautowany, ale to mogą być mało znaczące argumenty, gdy staną oko w oko na ringu w Sheffield.

 

Brook będzie miał za sobą całą widownię, jak zajdzie taka potrzeba pomogą mu ściany, ale nie sądzę, by takiej pomocy potrzebował. Wciąż jest pięściarzem wysokiej klasy, pytanie tylko ile zdrowia odebrali mu Gołowkin i Spence Jr.

 

W obu doznał kontuzji oka. Bardzo poważnej, konieczne były skomplikowane operacje po których wielu nie wracałoby już na ring. Ale Brook wciąż chce walczyć, wiąż ma nadzieję, że pewnego dnia dorwie Amira Khana i udowodni mu, który z nich jest lepszy. Obaj byli mistrzowie świata są po przejściach, Khan też szukał sławy i pieniędzy w starciu z Saulem Alvarezem, poszedł dwie wagi wyżej, tak jak Brook z Gołowkinem.

 

Takie szarże na ogół kończą się źle. I tak też się skończyły, ale obaj wciąż wierzą w powrót do wielkości. Nie wiem czy im się uda, sądzę, że większe szanse ma na to Brook, ale może się mylę. Tyle, że w wadze półśredniej, nie junior średniej. I ponoć jest to możliwe, waga nie stanowi dla Brooka większego problemu. Zobaczymy  też jak posłuży mu zmiana trenera. W jego narożniku nie będzie już Dominica Ingle. Zastąpi go 33 letni John Fewkes , stary kumpel Brooka.

 

- Byłem zaskoczony, gdy Kell złożył mi propozycję, ale uznałem że mogę mu pomóc. Znamy się doskonale z czasów amatorskich, walczyliśmy ze sobą trzy razy. Zawodową karierę zaczynaliśmy tego samego dnia, na tej samej karcie. Widziałem jego wszystkie walki, uważnie śledziłem jak pnie się w górę i gorąco mu kibicowałem. Teraz będę w innej roli, ale myślę, że damy radę, choć Michael Zerafa, to dobry zawodnik. On też będzie chciał wykorzystać życiową szansę – powiedział Fewkes.

 

A w przyszłym roku, kto wie, może w końcu uda się doprowadzić do walki z Khanem. Amir ma wprawdzie zakontraktowany w marcu pojedynek z Terence’em Crawfordem, ale później można będzie się dogadać – uważa nowy trener Brooka.

 

 - Kell zrobi wagę bez problemów, 147 funtów, wciąż jest w jego zasięgu – uważa Fewkes.

 

Kto wie, może kiedyś faktycznie dojdzie do walki z Khanem, ale na razie trzeba pokonać młodego, silnego i głodnego sukcesu Australijczyka Zerafę. Chłopaka bez większych sukcesów, to fakt,  noszącego przydomek „Pretty Boy” trochę na wyrost. Jego ojciec jest Maltańczykiem, on urodził się w Australii. Nie miał jeszcze 19 lat, gdy stoczył pierwszy zawodowy pojedynek. U siebie na Antypodach wygrał wszystkie walki, ale dwie wyjazdowe przegrał. Najpierw w Moskwie, na punkty z Arifem Magomiedowem w 2014 roku, i 11 miesięcy później w USA, gdy znokautował go Peter Quillin.   

 

Teraz przyjdzie mu zmierzyć się byłym mistrzem świata, który bił się z największymi asami zawodowego boksu, a stawką w oficjalnym eliminatorze będzie prawo walki o pas WBA w wadze superpółśredniej. Superczempionem tej organizacji jest Amerykanin Jarrett Hurd, a mistrzem regularnym Francuz Michel Soro.

 

Brook, zdecydowany faworyt sobotniego pojedynku mówi, że czuje wielką presją walcząc u siebie w domu, bo nie chce nikogo zawieść. Dlatego nie wyklucza, że to jego ostatnia walka w Sheffield. Tym bardziej więc musi być zwycięska.