Ponieważ spotkanie rozgrywane jest poza oficjalnym terminem europejskiej federacji (EHF), stąd przyjazd wielu czołowych zawodników występujących w zagranicznych ligach, jak chociażby obrotowego Kamila Syprzaka z Barcelony, był niemożliwy.
 
Polacy tylko w pierwszej połowie toczyli w miarę wyrównany bój z ekipą współgospodarzy najbliższego mundialu. Po przerwie podopieczni trenera Piotra Przybeckiego razili nieskutecznością i popełnili wiele błędów, co skwapliwie wykorzystywali rywale, raz po raz przeprowadzając zdobywając gole po kontrach.
 
Co prawda goście rozpoczęli od prowadzenia 2:0, ale potem cztery trafienia z rzędu zaliczyli Niemcy, którzy w ósmej minucie wygrywali 4:2. Gra się wyrównała i po kwadransie, po udanej akcji Przemysława Krajewskiego z Arkadiuszem Morytą, znów był remis (7:7). Dopiero od stanu 12:12 po kilku niewykorzystanych sytuacjach gospodarze zaczęli powiększać przewagę.
 
Po zmianie stron biało-czerwoni nie mogli sobie poradzić z dobrze broniącym Silvio Heinevetterem i znacznie częściej od przeciwników się mylili. W 40. minucie Niemcy prowadzili już 23:16, a potem systematycznie powiększali przewagę, która szybko urosła do 28:17. Końcówka to ich całkowita dominacja.
 
Niemcy, mistrzowie Europy z 2016 roku, są grupowymi rywali Polaków w kwalifikacjach do kolejnej imprezy tej rangi. Oba pojedynki między tymi ekipami zaplanowano na kwiecień.
 
Niemcy – Polska 35:23 (16:13)
 
Polska: Adam Malcher, Mateusz Kornecki - Paweł Krupa, Paweł Genda 1, Michał Szpera, Kamil Adamczyk 3, Paweł Salacz 4, Kamil Mokrzki, Przemysław Krajewski 3, Arkadiusz Moryto 6, Michał Daszek 4, Jan Czuwara 1, Maciej Gębala 1, Jan Klimków, Adrian Kondratiuk.
 
Najwięcej bramek dla Niemiec: Matthias Musche 6, Steffen Faeth 4, Marcel Schiller 4, Hendrik Pekeler 4, Tobias Reichmann 4, Patrick Groetzki 3.