Artur Wichniarek: Dla Bayernu mecz z Ajaksem był jak przejażdżka kolejką górską... Druga połowa wyraźnie się nie udała, chociaż trzeba też docenić "Bawarczyków" za to, że gdy gospodarze wyszli na prowadzenie, to jednak potrafili strzelić gola na 2:2, a potem 3:2 i ostatecznie osiągnęli cel, którym było utrzymanie pierwszego miejsca w grupie.

 

Tomasz Mandes: Myślę, że podopieczni Niko Kovaca grali nie tylko o remis, ale chcieli także udowodnić, że kryzys mają już za sobą i potrafią grać dobrze z drużyną, która może namieszać w tej edycji Ligi Mistrzów. Skończyło się 3:3 i myślę, że kibice mogli być zadowoleni z poziomu widowiska.

 

Artur Wichniarek: Trzeba jednak podkreślić, że w drugiej połowie Ajax zdemolował Bayern. To piłkarze "Godenzonen" prowadzili grę, oskrzydlali przeciwników i tworzyli sytuacje. Choć goście pozytywnie zaskoczyli mnie w pierwszej połowie, to w drugiej grali beznadziejnie. Wiadomo, że mecze bez porażki scalają zespół i budują charakter, ale raczej nie jest to gra, jaką chcą oglądać kibice z Monachium.

 

Paulina Chylewska: Z drugiej strony zastanawiam się czy mecz o pierwsze miejsce na koniec fazy grupowej jest tak istotny, by płacić za niego aż dwoma czerwonymi kartkami...

 

Dariusz Wdowczyk: Widzieliśmy w tym meczu wszystko... Ciosy karate, piękne gole, walkę od pierwszej minuty do ostatniego gwizdka, akcje przechodzące od jednego pola karnego do drugiego, a inicjatywa przechodziła z jednej strony na drugą. Chylę czoła przed młodym zespołem Ajaksu, bo nawet w dziesiątkę potrafili doprowadzić do wyrównania.

 

Wojciech Kowalewski: To, co jest warte podkreślenia to fakt, że postawiony pod ścianą po pierwszej połowie Ajax nie zmienił nastawienia i cały czas realizował swój plan na ten mecz i od drugiej połowy znacznie podkręcił tempo działań. Trzeba również docenić pracę obydwu bramkarzy - obrona strzału Roberta Lewandowskiego przez André Onanę utrzymała gospodarzy na powierzchni.

 

Cała dyskusja w załączonym materiale wideo.