33-letni zawodnik Los Angeles Lakers o swoim zdradził swoje sportowe marzenie w świątecznej rozmowie ze stacją ESPN.

 

Jego 14-letni syn, LeBron James junior, już uchodzi w USA za wielki talent, a eksperci wróżą, że trafi do NBA wcześniej niż ojciec, który zadebiutował w najlepszej lidze świata w 2003 roku w wieku 19 lat.

 

- Nie będę na niego naciskał, nie będę wywierał presji, ale myślę, że jeśli będzie traktował koszykówkę jak do tej pory, to ma wielkie duże, duże szanse, aby dostać się do NBA - powiedział James o swoim najstarszym synu.

 

Obecna umowa wiąże go z "Jeziorowcami" do 2022 roku. Jak przyznał, żeby spotkać się w NBA z "Bronnym", jak mówi pieszczotliwie o synu, musiałby przedłużyć ją co najmniej o rok.

 

- Sądzę, że jest to całkiem realne. Z drugiej strony, gdyby było nam dane pojawić się obok siebie na parkiecie, a ja byłbym już stary i słaby, to pewnie byłby to mój ostatni mecz - nadmienił z uśmiechem trzykrotny mistrz NBA.