Narodem dominującym w międzynarodowym judo są Japończycy, wręcz hurtowo zdobywający medale igrzysk czy mistrzostw świata. "Reszta Świata" stara się na wszelkie sposoby ścigać Azjatów, począwszy od obniżenia granicy wieku trenujących dzieci. W Polsce wykład na ten temat wygłosił ćwiczący od lat judo lekarz juniorskiej reprezentacji Radosław Górski. Jego zdaniem, sześć lat to najlepszy czas na rozpoczęcie ćwiczeń w formie zabawy. Polskie Towarzystwo Medycyny Sportowej (PTMS) rekomenduje wiek powyżej 10. roku życia jako dolną granicę dopuszczającą do uprawiania tego sportu. We Francji dzieci rozpoczynają treningi mając 4-5 lat, a w Japonii 5-6 lat.

 

"Kanadyjskie dzieci zaczynają trenować judo w wieku czterech-pięciu lat. Do ósmego roku życia promowana forma zajęć to głównie zabawa, często również z udziałem rodziców. Trening skupia się na rozwoju podstawowych zdolności ruchowych z kilkoma elementami judo, jak upadki, przewroty, elementy poruszanie się na macie z partnerem na stojąco. A jeśli nawet nie judo, to należy ćwiczyć jakiś inny sport, a potem można przejść do naszej dyscypliny. Bez właściwego rozwoju motorycznego w bardzo młodym wieku, wielu braków w tym aspekcie w późniejszym wieku nie da się już nadrobić" - uważa dyrektor sportowy kanadyjskiej federacji

 

60-letni Sądej czterokrotnie zdobył brązowy medal ME - w latach 1981-83 i 1987 roku. Sześciokrotnie był indywidualnym mistrzem Polski. Po zakończeniu kariery zawodniczej rozpoczął pracę jako trener. W latach 90. był selekcjonerem reprezentacji Kanady, a później objął funkcję dyrektorską.

 

"Wiek rozpoczęcia treningów judo jest bardzo kontrowersyjnym tematem głównie dlatego, iż wielu szkoleniowców traktuje te najmłodsze dzieci jak dorosłych. Ale należy powiedzieć, że wszyscy utytułowani kanadyjscy judocy, np. medaliści mistrzostw świata, zaczynali bardzo wcześnie, około piątego roku życia" - dodał pracujący w Montrealu Sądej.

 

Jego zdaniem, istotną sprawą w pozycji judo w Ameryce Północnej jest pochodzenie zawodniczek i zawodników.

 

"Wszyscy ci, którzy odnosili istotne sukcesy, pochodzą z wielopokoleniowych rodów judoków. W związku z tym +przetrwali+ krytyczny okres późnego dojrzewania. Właśnie w tym czasie tracimy dużą liczbę utalentowanej młodzieży. Muszą oni wybrać, albo szkoła, albo... bycie biednym judoką. W Kanadzie judo jest mało znanym sportem, z którego nie ma ani sławy, ani pieniędzy. Ci, którzy przetrwali, zrobili to za sprawą nacisków i pomocy rodziny. Zresztą podobnie jest w USA" - przyznał były judoka Polonii Bydgoszcz i Gwardii Wrocław.

 

Sądej poinformował, że w Kanadzie jest 25 tysięcy judoków w 400 zarejestrowanych klubów i drugie tyle ćwiczących osób w klubach niezrzeszonych w federacji.

 

"W tym drugim przypadku trenerzy wiedzą lepiej i nadal stosują metody treningów czy zawodów dla dzieci, które nie są aprobowane przez naszą federację. W Kanadzie nie ma ochrony ani interwencji organów państwowych w aktywność sportową mieszkańców" - zauważył.

 

Mimo rozmaitych problemów, reprezentanci spod znaku Klonowego Liścia zdobywają medale najważniejszych imprez, m.in. Antoine Valois-Fortier i Christa Deguchi.

 

"Jeśli chodzi o igrzyska olimpijskie w Tokio w 2020 roku, celem znów jest medal oraz dwa miejsca w najlepszej ósemce" - podsumował Sądej.

 

Od wielu lat w szkolenie Kanadyjczyków zaangażowany jest również Janusz Pawłowski, wicemistrz igrzysk w Seulu i brązowy medalista olimpijski z Moskwy, a także trzykrotny brązowy medalista MŚ i trzykrotny brązowy medalista ME.