Z dwóch najważniejszych imprez 2018 roku Biało-Czerwoni przywieźli łącznie siedemnaście krążków! Pięć - w tym dwa z najcenniejszego kruszcu - z halowych mistrzostw świata w Birmingham. Dodatkowo męska sztafeta 4x400m złoto okrasiła rekordem świata, a Adam Kszczot halowe mistrzostwo świata wywalczone w marcu dopełnił mistrzostwem Europy.

 

Łącznie w imprezie, która odbyła się w sierpniu w Berlinie, Polska wywalczyła dwanaście medali: siedem złotych, cztery srebrne i brąz, osiągając najlepszy wynik od 1966 roku i w klasyfikacji generalnej ustępując tylko, i to dopiero po ostatniej konkurencji, Brytyjczykom.

 

Absolutną bohaterką była Justyna Święty-Ersetic, która w nieco ponad godzinę sięgnęła po dwa złote medale na 400m - najpierw indywidualnie, potem w szafecie.

 

- Tak naprawdę aż do samego startu nie wiedziałam czy dam radę, ale dziewczyny wpierały i dopingowały mnie w szczególny sposób. Tego właśnie potrzebowałam i o to prosiłam je przed drugim biegiem - powiedziała Święty-Ersetic.

 

"Aniołki Matusińskiego" prawdziwe show skradły jednak nie tylko na bieżni... ale również w mix zonie, gdzie urzekały swoim wdziękiem, poczuciem humoru oraz dystansem - i to nie tym 1 600 metrów.

 

A cała biało-czerwona ekipa zgodnie podkreślała, że kluczem do jej, co ważne - powtarzalnych! sukcesów jest...

 

- Atmosfera w ekipie jest świetna, wszyscy wzajemnie się wspierają i sobie kibicują - mówiła Angelika Cichocka.

 

- Mamy w tym momencie taką reprezentację, której od dawna nie było i niesamowicie cieszę się z tego, że jestem jej częścią - mówił z kolei Paweł Fajdek.

 

- Fajnie byłoby nas nazwać "wunderteamem" wracając za dwa lata z workiem medali z Tokio... - zakończyła Anita Włodarczyk.

W załączonym materiale wideo podsumowanie lekkoatletyki w 2018 roku.