Na parkiecie hali w Częstochowie można było dostrzec wiele gwiazd sportu i estrady. Każdy bez chwili zawahania przyjął zaproszenie od Kuby Błaszczykowskiego, aby pomóc jego fundacji "Ludzki Gest".

 

- Atmosfera była wspaniała, chociaż można było dostrzec mocną rywalizację. Każdy chciał wygrać i cieszyć się tym dniem. To fajnie, bo o to w tym wszystkim chodziło. Dla nas uczestników to też była okazja, aby spotkać różne osoby, ale przede wszystkim celem była pomoc - powiedział Bartosz Kapustka. - Jestem tutaj już drugi raz. Z Kubą znam się nie od dziś także wiem, że taki termin jest w kalendarzu zaznaczony. Jeśli tylko mam czas, to chętnie przyjeżdżam - wtórował mu Łukasz Piszczek. - Jeśli się wychodzi na boisko, to chcę się wygrać. To tkwi w każdym sportowcu i było to widać na boisku. Była dobra zabawa. Mateusz Bieniek nieźle radził sobie z piłką, podobnie jak Krzysiek Golonka. Było kilka niespodzianek - rzekł defensor Borussii Dortmund.

 

W 2018 roku Kapustka z pewnością najmilej będzie wspominał występy w reprezentacji Polski do lat 21, która po barażach z Portugalią wywalczyła awans do mistrzostw Europy.

 

- Myślę, że ten rok był dla mnie różny. Na pewno końcówka napawa mnie optymizmem. Osobiście czuję się super, więc przyszły rok powinien być jeszcze lepszy. W tym momencie potrzebuję tego co mam w obecnej chwili. Cały czas się rozwijam, idę do przodu, także jestem pewien, że będzie dobrze. Jaki cel na 2019? O celach lepiej nie mówić, tylko je realizować - skwitował były piłkarz Cracovii.

 

A jak mijający rok będzie wspominał jego starszy kolega po fachu? - Ja nie robię sobie żadnych rachunków co było dobre, a co złe w tym roku. Cieszę się, że jestem zdrowy, że mogę grać i spełniać się - i to jest dla mnie najważniejsze. Nie mam żadnych postanowień noworocznych. Chcę po prostu robić to co lubię najbardziej, czyli grać w piłkę - przyznał Piszczek, który w 2018 roku brał udział w mistrzostwach świata, po których zakończył reprezentacyjną karierę.

 

Cała rozmowa w załączonych materiałach wideo.