Zingano od samego początku pokazywała, że nie jest zainteresowana wymianą ciosów ze sprawniejszą uderzaczką. Pozostawała poza zasięgiem Anderson, od czasu do czasu doskakiwała, by zadać niskie kopnięcie i od razu się wycofywała. Australijka miała z tym problemy.

 

Kiedy jednak ruszyła do ataku, to zanotowała sukces, choć z pewnością liczyła na nieco inny finisz. Wygrana to jednak wygrana... W pewnym momencie Anderson wystrzeliła wysokim kopnięciem, po którym Zingano od razu podążyła pod siatkę, odwracając się plecami do rywalki. Coś było nie tak. Sędzia nie przerwał walki, Anderson zadała kolejne ciosy i dopiero wtedy arbiter wkroczył do akcji.

Powtórki pokazały, że otwarte oko Zingano zostało draśnięte przez palce stopy Anderson. Przez kilkanaście minut po zakończonej walce 36-latka nie była w stanie otworzyć oczu... Paskudna kontuzja (rozcięta powieka) po zaledwie 61 sekundach starcia.

Wielu kibiców zastanawiało się, czy takie zakończenie walki było legalne. Wątpliwości rozwiał na Twitterze sędzia John McCarthy.

- - Uderzasz zamkniętą pięścią. Jeśli odniesiesz kontuzję oka po legalnym uderzeni, to możesz przegrać przez TKO. Zawodnik nie może kontrolować palców u stóp w taki sam sposób jak palców u rąk - stwierdził.