Sądziłem, że podobnie jak w ubiegłym roku wygra Stoch, ale uwzględniałem również zwycięstwo Kurka. Prawdopodobnie gdyby Stoch w jednym z konkursów Turnieju Czterech Skoczni znalazł się na podium, to on byłby triumfatorem Plebiscytu. Zadziałałby klasyczny efekt psychologiczny, choć przecież tylko konkurs w Oberstdorfie rozgrywany był w 2018 roku.

 

Nie ulega wątpliwości, że obaj, Stoch i Kurek, mają za sobą rok wielkich sukcesów, ale ich lista po stronie najlepszego naszego skoczka jest jednak dłuższa. Złoto i brąz na igrzyskach w Pjongczangu, Kryształowa Kula dla zwycięzcy Pucharu Świata, wygrane turnieje Czterech Skoczni, Willingen Five, Raw Air, Planica 7. Do tego historyczne, wygrane wszystkie cztery konkursy w TCS. Prawdę mówiąc, to co osiągnął nie mieści się w głowie, takie sukcesy będziemy wspominać po latach.

 

Ale Kurek został najlepszym zawodnikiem (MVP) wygranych przez Polaków kolejnych mistrzostw świata. W ostatniej fazie turnieju grał fenomenalnie, był bardzo ważnym ogniwem drużyny Vitala Heynena. Podobnie zresztą jak trzeci w tym Plebiscycie, kapitan naszej reprezentacji Michał Kubiak.

 

Historia Kurka, to gotowy scenariusz na film z happy endem. Cztery lata temu wypadł z drużyny, która sięgnie po złoty medal MŚ rozgrywanych w Polsce. Ówczesny jej trener, Stephane Antiga, uznał że Kurek nie zasługuje na miejsce w reprezentacji. Bartek mistrzostwa obejrzał w telewizji, nikt nie wie co musiał wtedy czuć. Polacy zostali mistrzami świata, MVP turnieju i najlepszym atakującym turnieju uznano Mariusza Wlazłego, który w Plebiscycie na Najlepszego Sportowca Roku 2014 przegrał … ze Stochem, podwójnym złotym medalistą olimpijskim z Soczi.

 

Teraz Kurek, zawodnik ONICO Warszawa, prowadzonym przez Antigę, bierze rewanż, ma złoto MŚ, zostaje MVP mistrzowskiego turnieju, a w Plebiscycie wygrywa ze Stochem. Słowo wygrywa nie jest jednak chyba właściwe. Zresztą on sam w krótkim, błyskotliwym wystąpieniu po ogłoszeniu wyników dał temu wyraz uznając wielką klasę Stocha i mówiąc, że wskoczył tu tylko na chwilę.

 

Miejmy jednak nadzieję, że na dłużej. W tym roku siatkarzy czekają mistrzostwa Europy i walka o igrzyska w Tokio. A  gdy już się tam znajdą, to w 2020 roku powalczą o medal. Stoch ma cztery olimpijskie medale, w trzy złote, Kurek i jego koledzy go nie dogonią. A przecież on nie powiedział  ostatniego słowa, nie kończy jeszcze kariery. Tyle że to inna dyscyplina i inne możliwości zdobywania medali, więc takie porównania nie mają większego sensu.

 

W tym sezonie celem Stocha są mistrzostwa świata w Seefeld i wcale się nie zdziwię, gdy znów stanie na podium, bo jest skoczkiem wyjątkowym, wciąż głodnym zwycięstw, podobnie jak siatkarze z Kurkiem i Kubiakiem na czele.

 

My kibice i dziennikarze możemy się tylko z ich sukcesów cieszyć. I oby było ich jak najwięcej.