Dwa poprzednie sezony były bardzo udane dla Daniela-Andre Tande. Kończył je na trzecim miejscu klasyfikacji generalnej Pucharu Świata i stał się niekwestionowanym liderem reprezentacji Norwegii, z którą w Pjongczang zdobył złoty medal olimpijski w rywalizacji drużynowej. W 2018 roku na rozegranych w Oberstdorfie mistrzostwach świata w lotach cieszył się z dwóch triumfów - drużynowego i indywidualnego.  

 

W obecnym sezonie przyszło wyraźne załamanie formy. W 67. Turnieju Czterech Skoczni zajął 37. miejsce, w generalce Pucharu Świata jest dopiero 45. Trenerzy zdecydowali więc, że Tande nie wystartuje w najbliższych konkursach. 12 i 13 stycznia zabraknie go w indywidualnej rywalizacji w Predazzo, tydzień później nie wystąpi w Zakopanem, gdzie rozegrane będą konkursy drużynowy i indywidualny.  

 

Trener Alexander Stoeckl podjął decyzję wspólnie z zawodnikiem. Po ostatnich zawodach TCS w Bischofshofen rozmawiali i uznali, że najlepszym wyjściem będzie odsunięcie Tande od kadry i wysłanie go do Norwegii, gdzie ma spokojnie trenować.

 

- Muszę odzyskać spokój. Poza tym, czuję, że to sprawiedliwa kolej rzeczy dla Robina Pedersena, który coraz lepiej radzi sobie w Pucharze Świata. Gdybym pojechał na kolejne zawody, on prawdopodobnie musiałby zostać w domu. Lepiej, aby w drużynie był rzeczywiście ktoś, kto jest w stanie regularnie wskakiwać do rundy finałowej - mówi Tande.

 

Treningi w Norwegii mają pomóc w odzyskaniu formy, ale nie muszą oznaczać, że powrót do reprezentacji i rywalizacji w Pucharze Świata  nastąpi szybko. Decyzja zapadnie po mistrzostwach Norwegii, które rozegrane będą w Trondheim.