Mariusz Hawryszczuk: Panie Eryku wielkimi krokami zbliża się premiera filmu "Underdog". Czy w związku z tym panuje jakaś niepewność lub strach przed reakcją publiczności?


Eryk Lubos: A nie widać?


Nie trzęsie się pan.


Wie Pan dlaczego? Jest jeszcze za wcześnie, ale jak już zapadnie ciemność i wystartuje samolot zwany "Underdog" - to wtedy zaczną się emocje.


Czy w pańskiej karierze aktorskiej film "Underdog" będzie wyjątkową pozycją?


Mam prawie 45 lat i dopiero trzeci raz w życiu mam główną rolę. Jak widzę co tu się dzieje i uświadamiam sobie, że Maciej Kawulski stworzył pierwszy w Polsce film o MMA, to jestem wstrząśnięty. W tym momencie nie zazdroszczę samemu sobie. MMA to ciężka praca.


W jaki sposób przygotowywał się Pan do tej roli? Mam na myśli ćwiczenia i dietę. Musiał Pan "majstrować" przy aspektach żywieniowych?


Co ja mam "majstrować"? Tu trzeba było zasuwać. "Jechałem" na kotlecie schabowym i się udało. Stara szkoła. Nie idziesz do sauny, tylko do wanny. To jest "Underdog". To nie jest celebryctwo sportu. Tu nie ma miejsca na lans. 


Czy trenował Pan wcześniej boks lub inne sztuki walki?


Szachy wodne...

 

Maciej Kawulski to obiecujący reżyser? Będzie jeszcze o nim głośno?

 

Moim zdaniem Kawulski ma szansę przełamać stereotypy w branży. Do tej pory nie było takiego kina w Polsce.

 

Cała rozmowa z Erykiem Lubosem w załączonym materiale wideo.