Sprawa tatuaży sportowców stała się tematem medialnym, kiedy firma Solid Oak Sketches, która wykupiła prawa do reklamowania tatuaży ośmiu koszykarzy National Basketball Association pozwała do sądu producenta znanej na całym świecie gry komputerowej “NBA2K”. Według pozywających, wykupili prawo do tatuaży bezpośrednio od wykonywującego je artysty i zaproponowali “Take-Two” (producent i dystrybutor gry) wykupienie praw za 1.1 mln dolarów. Firma podziękowała, a zawodników z tatuażami wykorzystano w grze.

 

Pierwszym, który stanął w obronie producentów gry był LeBron James. W specjalnym oświadczeniu, dołączonym do oficjalnych akt sprawy, James napisał:

 

“Mam na ciele wiele tatuaży, ale ta konkretna sprawa dotyczy czterech z nich. Z tego co pamiętam, wszystkie zostały wykonane przez tego samego artystę w Akron (stan Ohio). W każdym z przypadków miałem rozmowę z wykonującym pracę, dostarczając mu także pomysłów i zdjęć (jak w przypadku podobizny moich dzieci). (...) Podczas 15 lat gry w NBA, to pierwszy przypadek, że ktoś sugeruje iż nie mogę dać zgody na pokazywanie samego siebie bez zezwolenia artysty wykonującego tatuaż. Nigdy w historii, wykonujący tatuaż nie uprzedził mnie, że muszę mieć jego zezwolenie by je pokazywać, choć jest rzeczą jasną, że jestem osobą publiczną, zawodowym koszykarzem. Moje tatuaże są częścią mojej osobowości. Bez nich nie ma prawdziwego pokazania kim jestem”. 

 

Sprawa nie jest tak oczywista jak wydaje się Jamesowi. Przepisy w USA mówią, iż "każda kreatywna ilustracja objęta jest ochroną prawną” i dotyczy także atramentu na skórze. Z czego wielu nie zdaje sobie sprawy to fakt, że to prawo należy do tego, który tatuaż wykonał, a nie tego, który go nosi. Dla zdecydowanej większości z nas, nie ma to znaczenia, ale kiedy podobizny są kopiowane w formie cyfrowej, wykorzystywane w grach komputerowych, sprawa nie jest taka przejrzysta.  Gry komputerowe, to już inny świat prawa” - mówi adwokat Michael Kahn, specjalista reprezentujący artystę, który wykonał tatuaż na twarzy Mike'a Tysona. "To niby jest LeBron James, ale w grach to nie już on, tylko jego cyfrowe odbicie”.

 

Sprawa dotyczy wielu firm, które coraz mniej chętnie chcą się wdawać w tego typu przepychanki prawne i... ponosić ewentualne koszty. “Firma “Electronic Arts” wykorzystuje ponad 100 tatuaży w grach związanych z UFC czy FIFA, jak choćby znany wszystkim tatuaż na ręce Lionela Messi czy goryl jedzący serce na klatce piersiowej Conora McGregora. Ale to są gwiazdy spoza USA, bo już w grach związanych z NFL, tylko niektórzy z zawodników pokazywani są z tatuażami” - pisze "The New York Times”.  

 

Kto ma rację? Decyzja sądu może wiele zmienić w sposobie pokazywania gwiazd sportu w grach komputerowych. Inny temat dotyczy pieniędzy - ile warte są tatuaże w grach? W 2013 roku, specjalista tatuaży skarżył nieistniejącą już firmę THQ o ponad 4 miliony dolarów za bezprawne - jego zdaniem - wykorzystanie tatuażu lwa na ciele Carlosa Condita w grze "UFC Undisputed”. Firma upadała, więc sędzia ocenił wartość strat na 22 tysiące dolarów.  Ale teraz chodzi już o miliony.