Mecz był rozgrywany w Niemczech natomiast gonitwa w Norwegii. Jak wyjaśnili jej organizatorzy, byli bardzo zdziwieni, że kupon, na który padła główna wygrana nadszedł online z Niemiec, ponieważ rzadko się zdarza, aby gracze z zagranicy obstawiali norweskie wyścigi kłusaków.

 

Pierwszy trener Storhamar Arne Senstad przyznał, że zachował się uczciwie i nie złamał klubowego regulaminu, który zakazuje od południa dnia, w którym rozgrywany jest mecz używania telefonu i komputera oraz pozostałych środków do komunikacji zewnętrznej. Celem takich przepisów jest maksymalna koncentracja na meczu.

 

"Dlatego wzięliśmy do spółki dwóch dziennikarzy, którzy w sobotę wysłali kupon przez internet, a poza tym mogli korzystać ze swoich komputerów do śledzenia gonitw i przekazywania nam informacji. Ja, dwie osoby z aparatu pomocniczego oraz dziennikarze zainwestowaliśmy trzy tysiące koron, a wygraliśmy milion. Nawet przy podziale na pięć osób to niezły wynik. Tylko szkoda, że przegraliśmy mecz" - powiedział Senstad na łamach norweskich mediów.