Roman Kołtoń:

 

- Muszę Wam powiedzieć, że lista rankingowa "Kickera" to jest prowokacja w stosunku do Roberta Lewandowskiego. Jestem przekonany, że "Lewy" spojrzy na to i powie: "Nie, nie panowie. Tak nie będziemy się bawić. Po rundzie wiosennej będziecie mnie musieli umieścić na pierwszym miejscu". Tymczasem za rundę wiosenną "Kicker" na pierwszym miejscu umieścił Sebastiena Hallera, 24-letniego Francuza z Eintrachtu Frankfurt. Z tym, że liczy wymiar napastnika nie tylko w Bundeslidze, ale także w rozgrywkach europejskich i w reprezentacjach.

 

- Na drugim miejscu znalazł się 25-letni Hiszpan Paco Alcacer z Borussii Dortmund. Na trzecim Luka Jović, 21-letni Serb z Eintrachtu. Dopiero na czwartym miejscu, ale tak jak pozostali z klasą międzynarodową, jest Robert Lewandowski, 30-letni napastnik Bayernu Monachium. W poprzednim rankingu "Lewy" był na pierwszym miejscu, mimo nieudanego Mundialu.

 

- Uzasadnienie "Kickera"? "Dziesięć goli w Bundeslidze i sześć asyst Lewandowskiego to zadowalająca efektywność, ale ona wzięła się z egoistycznego sposobu gry. Poza tym, podczas rundy jesiennej Lewandowski zaprzepaścił wiele okazji, które wcześniej by wykorzystał".

Moim zdaniem, jest to mimo wszystko niesprawiedliwe. Nie chcę na siłę bronić "Lewego", ale wydaje mi się, że osiem bramek w Lidze Mistrzów to jest argument. Tworząc taki ranking, nie można nie brać pod uwagę ośmiu goli w Champions League! Polak jest też piąty pod względem liczby goli w Bundeslidze - strzelił ich dziesięć. Biorąc pod uwagę punktację kanadyjską, czyli obejmującą bramki i asysty, to 19 punktów ma Marco Reus, 18 punktów zdobył Haller, Jović też ma dobry bilans - 12 goli i 5 asyst, więc 17 punktów, a Lewandowski 10 bramek plus 6 asyst. Natomiast "Kicker" w tym zamieszaniu zapomniał w golach strzelanych przez Polaka w Lidze Mistrzów, golach, które pozwoliły awansować Bayernowi z pierwszego miejsca w grupie. Oczywiście o wartości Bayernu w tym sezonie przekonamy się po dwumeczu z Liverpoolem.

 

Cała wypowiedź w załączonym materiale wideo.

 

Więcej nagrań Romana Kołtonia na kanale Prawda Futbolu.