Marta Ćwiertniewicz: Od 20 lat Telewizja Polsat transmituje polską siatkówkę, która w tym roku obchodzi swoje 90-lecie. Jak wspominasz ten okres?

Marek Magiera: 90 lat to szmat czasu. Siatkówka to najbardziej "medalodajna" dyscyplina sportu ze wszystkich drużynowych w Polsce. Szykowałem na galę Siatkarskie Plusy materiały wspominkowe dotyczące wszystkiego, co działo się na przestrzeni 90 lat. Można byłoby to podzielić na kilka ciekawych okresów. Niezwykle interesujący jest ten powojenny, ale także ten z lat 60. i 70., kiedy zaczęliśmy zdobywać medale na poważnych imprezach. Cały worek medali można złożyć z mistrzostw Europy z lat 40., 50., ale wtedy siatkówka nie była tak poważnym sportem, jak teraz. Patrząc na to, co zrobiły nasze olimpijki w 1964 i 1968, oraz panowie w 1974 i 1976 to są to wielkie rzeczy.

Dla mnie ważnym wydarzeniem i drużyną, z którą ja się utożsamiam jest ta z 2006 roku, która wywalczyła wicemistrzostwo świata w Japonii. W tym zespole byli wszyscy moi koledzy. Nasza ścieżka zawodowa była taka sama. Ja zaczynałem pracę z mikrofonem w Polsacie Sport, kiedy oni zaczynali swoje boiskowe kariery. Szliśmy dwudrogowo, ale w jednym celu. Japonia była zwieńczeniem naszych wspólnych celów. Konsekwencją tego złota są dwa ostatnie mistrzostwa. Nie mam co do tego wątpliwości. Gdyby nie fundament wylany przez ekipę juniorów trenera Ireneusza Mazura, na bazie której powstała kadra Raula Lozano. Bliźniaczym porównaniem jest reprezentacja juniorów Sebastiana Pawlika i obronione mistrzostwo świata w 2018 roku.

Mam ogromny sentyment do dwóch medali wywalczonych przez "Złotka" trenera Andrzeja Niemczyka, bo tego nikt się nie spodziewał. Bardzo mocno bije mi serce, kiedy przypomnę sobie rok 2009 i brązowy medal mistrzostw Europy. Ktoś powie, że to tylko brąz, ale jak popatrzymy w jakich okolicznościach ten medal się wykuwał i jakie dramatyczne losy towarzyszyły tej reprezentacji prowadzonej na początku przez Jerzego Matlaka, a potem Piotra Makowskiego. To historia, która pokazuje, jak piękną dyscypliną jest siatkówka i jak wiele nieprzewidywalnych rzeczy może wydarzyć się podczas jednego turnieju.

Za nami wielkie sukcesy, ale czekają nas kolejne wielkie imprezy. Czego życzyłbyś sobie i kibicom siatkówki na kolejne lata?

Przede wszystkim, żeby nasza kobieca reprezentacja zrobiła krok w przód. Wiemy, jak ciężko będzie zakwalifikować się na igrzyska olimpijskie, bo wiemy, z kim będziemy grali w eliminacjach. Turniejem, na którym możemy wykonać kolejny krok będą mistrzostwa Europy. Liczę na naprawdę dobry wynik, bo ekipa Jacka Nawrockiego podczas zeszłorocznej Ligi Narodów pokazała, że potrafi walczyć ze wszystkimi. Ja na taką walkę liczę.

Nie ma co ukrywać, że kibicom z tyłu głowy siedzi złoto olimpijskie. Oni sami mówią o tym coraz głośniej. Odnoszę wrażenie, że trener Vital Heynen jest przekonany, że on to złoto wywalczy. Nie ma powodu, żeby temu "wariatowi" nie wierzyć. Jak dotąd wszystko, co powiedział, to dokonał. Trzymajmy kciuki za niego i za chłopaków. Jeżeli wszyscy będą zdrowi i w formie, dołączy Wilfredo Leon i zaaklimatyzuje się tak, jak we wszystkich klubach, w których grał, to będziemy dysponowali piekielną siłą. Kto wie, czy nie tylko igrzyska olimpijskie, ale całe najbliższe lata nie staną się naszą domeną. Bardzo chciałbym, żeby tak było.

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.

 

Transmisja gali Siatkarskie Plusy w sobotę od godziny 19.00 w Polsacie Sport i na portalu Polsatsport.pl oraz od godziny 20.05 w Polsacie.