Sprawa sięga 2009 roku. Wtedy to Ronaldo wybrał się do Nevady ze szwagrem i kuzynem. Zdaniem Mayorgi Portugalczyk zgwałcił kobietę. Ta następnego dnia zgłosiła sprawę na policję w Las Vegas, jej obrażenia czyli siniaki i rany zostały sfotografowane. Nie wyjawiła jednak nazwiska sprawcy. Wydarzenia te nie ujrzały jednak światła dziennego, gdyż piłkarz miał zapłacić kobiecie 375 tysięcy dolarów za milczenie.

Wszystko wróciło w 2017 roku. Dziennikarze "Der Spiegel" dotarli do informacji hakerów "Football Leaks" i ujawnili ich wiadomości. Przedstawiciele Ronaldo wydali oświadczenie, w którym oznajmili, że dokumenty opublikowane przez niemiecki dziennik są sfałszowane.

"The Wall Street Journal" donosi, że policja z Las Vegas ma nakaz pobrania próbek DNA od piłkarza Juventusu. Ma to na celu porównanie ich do śladów na jednym z dowodów w sprawie czyli sukience Mayorgi. Sam Ronaldo w wywiadach czy też na swoich profilach  na portalach społecznościowych twierdził, że jest niewinny. Podobnie było przy zeznaniach przed amerykańskimi funkcjonariuszami.

Cała sprawa bardzo źle wpłynęła na wizerunek Portugalczyka. EA Sports wycofało jego wizerunek z gry FIFA 19. Wydarzenia opisane przez Mayorgę miały mieć miejsce w czerwcu 2009 roku. Tego samego lata piłkarz przeszedł z Manchesteru United do Realu Madryt za rekordową w tamtych czasach kwotę 96 milionów euro.