Dwukrotny zdobywca małej Kryształowej Kuli w zjeździe (2016 i 2017) nie zdołał odbudować formy po upadku, który przydarzył mu się w grudniu w amerykańskim Beaver Creek. Co gorsze, cały czas odczuwa jego skutki i zmaga się z bólami pleców, które uniemożliwiają trening i starty na sto procent.

 

Jednocześnie 36-latek nie zamierza kończyć kariery i chce kontynuować ją do 2021 roku, by zakończyć rywalizację "w domu", po mistrzostwach świata w narciarstwie alpejskim w Cortina d'Ampezzo w 2021 roku.

 

 – Wrócę, ponieważ nie chcę kończyć kariery w taki sposób. Chciałem jeździć w tym sezonie i w poprzednim, ale teraz mój cel się zmienił. Chcę zakończyć w 2021 roku domowymi mistrzostwami, w Cortinie – powiedział FIll.

 

Poważne problemy Filla zaczęły się w poprzednim sezonie. Po igrzyskach olimpijskich w Pjongczangu nie startował w końcówce sezonu, choc próbował odbudować formę na treningach w Kvitfjell. Tę zimę rozpoczął zgonie z planem, ale już w drugim starcie przytrafił mu się upadek.  W Val Gardenie wystartował tylko w supergigancie, a w Bormio już go zabrakło.

 

W piątek podczas treningu giganta w Pozza di Fassa bardzo poważnej kontuzji nabawiła się Brunner. Zerwane więzadło krzyżowe w lewym kolanie wyklucza dalsze starty i sezon jest dla  Austriaczki skończony. To drugi w ciągu roku taki uraz zawodniczki, która uszkodziła także łąkotkę i w sobotę w Insbrucku przejdzie operację. A sezon zaczęła tak dobrze. W pierwszych zawodach rozegranych w Sölden była piąta, w Killington pierwszy raz w karierze stanęła na podium, zajmując trzecie miejsce. W slalomie gigancie stała się jedną z głównych kandydatek do zdobycia medalu mistrzostw świata.