Maciej Turski: Jako pierwsi na rynku organizujecie galę w 2019 roku. Jak zatem oceniacie ubiegły rok? Czy wszystko poszło zgodnie z planem?

Paweł Jóźwiak: Jesteśmy bardzo zadowoleni z ubiegłego roku. Planowaliśmy cztery gale, ostatecznie wyszły trzy. Na pewno więcej niż cztery nie miałoby sensu. Czwarte wydarzenie miało odbyć się w grudniu, ale doszliśmy do wniosku, że lepiej je zorganizować teraz, w styczniu. Paradoksalnie, mniej gal nam pomogło. Zrobiliśmy porządek wewnątrz organizacji, co spotkało się z pozytywnym odbiorem partnerów. Sądzę, że najbliższe 12 miesięcy będzie dla nas przełomowe.

Początkowo wielu kibiców narzekało na brak mocnego pojedynku, jednak teraz gdy znały całą kartę, wydaje się, że pięć głównych walk to wystarczający powód, by spędzić sobotni wieczór z FEN 23...

Zgadza się. Im wyżej karty, tym bardziej medialni zawodnicy, którzy są już znani kibicom. Z kolei dolna część rozpiski nie jest może znana szerszej publiczności, ale zapewniam, że są to dobrzy sportowo zawodnicy. Ponadto sa to lokalni sportowcy, więc ich obecność zapewni nam więcej miejscowych kibiców. Sądzę, że tak złożona karta - w sposób 50 na 50 jest strzałem w dziesiątkę.

Trzeba również spytać o Marcina Sianosa. Słyszałem, że przed walką jest bardzo "naładowany" energią przed walką. Wydaje się bardzo przejęty zbliżającą się galą.

Tak, to prawda. Słyszałem, że ostatnio nie może spać ze względu na walkę z Marcinem ZontkiemTrochę zaczynam się o niego martwić. Mam nadzieje, że się wyluzuje i nie spali w sobotę. Pamiętamy ostatnią walkę we Wrocławiu, kiedy za bardzo się "podpalił" i głowa nie wytrzymała presji, przez co przegrał. Myślę, że jeśli Sianos wygra to tylko w pierwszych minutach. Każda następna runda będzie działała na jego niekorzyść.

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.

 

Transmisja gali FEN 23 w sobotę od 19:00 w Polsacie Sport Fight oraz od 20:00 w Polsacie Sport Extra i Super Polsacie.