Marian Kmita: To dla mnie wielka chwila. Wielka przyjemność i wielka duma z efektów tego wsparcia dla siatkówki, jakiego udzielaliśmy jako Telewizja Polsat.

 

Małgorzata Maślankiewicz: Myśli Pan, że bez tej współpracy polska siatkówka nie byłaby tak popularna i tak by nie wyglądała?

 

Myślę, że bez telewizji ogólnie, bez możnych sponsorów byłoby bardzo trudno. Zaryzykuję stwierdzenie, że nie byłoby tych medali, które tak wysypały się z rogu obfitości. Jest taki nowy przymiotnik - medalodajny. I to jak najbardziej pasuje do siatkówki przez ostatnie ponad dwadzieścia lat. Od zdobycia medalu w Bahrajnie, złota, które wywalczyła drużyna Ireneusza Mazura w 1997 roku, minęło przecież już ponad dwadzieścia lat.

 

Z tej okazji będzie jeszcze jeden medal. Na 90-lecie, taki z najważniejszymi datami. Czy któreś mistrzostwo jest dla Pana szczególne? Wspomina Pan któreś, czy z którymś wiąże się jakieś szczególne wydarzenie?

 

Wszystko co jest pierwsze, jest najważniejsze. Tych medali jest kilkanaście, natomiast długo czekaliśmy na złoto w tym okresie. Był era Huberta Wagnera - rok 1974 i 1976, a później długo, długo nic. Medal juniorów Ireneusza Mazura w 1997 roku i niespodziewany, dlatego tym, bardziej cenny i bardzo dobrze wspominany złoty medal dziewcząt Andrzeja Niemczyka zdobyty w Turcji na mistrzostwach Europy w 2003 roku. Tamten turniej był taki niepewny, niewiele brakowało, by dziewczyny w ogólne nie znalazły się w medalowej "czwórce". A jednak udało się i to było coś wspaniałego. Wspominam to bardzo dobrze, wielka niespodzianka. Andrzej Niemczyk rozsupłał ten supeł na worku z medalami i później już poszło. Tam wydarzyło się coś, co trudno wytłumaczyć racjonalnie, ale sport na tym polega. Ten medal zdobyty w ubiegłym roku przez reprezentację Vitala Heynena, to był bardzo podobny turniej. Tez był taki dołek, były komentarze, że trzeba się już pakować i wyjeżdżać, a później kontrapunkt i, jak w muzyce, pojechało aż do samego złota.

 

Liczy Pan na taką niespodziankę w wykonaniu żeńskiej drużyny?

 

Bardzo bym sobie tego życzył i wierzymy w dziewczęta. Za nami parę chudych lat, ale myślę, że trener Nawrocki "dzierga" powoli swój plan. To też jest sztuka. Myślę, że siatkówka charakteryzuje się wielką cierpliwością, nie ma planu, że trzeba coś zrobić dzisiaj albo jutro. Potrafimy czekać i jest to miłe, że ta cierpliwość daje doskonałe efekty.

 

Gdyby miał Pan przyznawać Siatkarskie Plusy z okazji 90-lecia jeżeli chodzi o zawodnika, komu by pan przyznał? Jedno nazwisko.

Paweł Zagumny.

 

Cała rozmowa z Marianem Kmitą w załączonym materiale wideo.