- To jest zupełnie inne kino, niż filmy Patryka Vegi. To jest uniwersalna historia o samotności, walce człowieka z samym sobą, czasem i słabościami. Sport jest tylko i wyłącznie pretekstem do opowiedzenia tej historii. Jest to historia każdego z nas, który w pewnym momencie musi rzucić rękawice i powiedzieć sobie "dość" - powiedziała.
 
Maciej Kawulski doskonale radził sobie z organizacją gal KSW. Jak poradził sobie na krześle z napisem "reżyser"?
 
- Okazuje się, że świetnie. Było widać na planie, że jest doskonale przygotowany do historii, którą chce opowiedzieć. Dawał bardzo profesjonalne uwagi, byłam zdziwiona, że wcześniej niczego nie reżyserował. Widocznie reżyseria takich walk też jest trudna, bo trzeba wzbudzić emocje widzów. Tym razem zrobił bardzo subtelne kino. Bardziej od pojedynków jest to historia o samotności człowieka - dodała aktorka.
 
Ile jest prawdy w opowieściach, że Kawulski pokazywał aktorom na własnej skórze, jak sceny mają wyglądać?
 
- Mnie na szczęście niczego nie pokazywał, między innymi scen erotycznych z Erykiem Lubosem! Ominęła mnie ta przyjemność... W kinie sceny walki naprawdę zapierają dech w piersiach. Znając Eryka, jest aktorem totalnym. Myślę, że chciał, żeby ciosy go zabolały. To mogło tylko uwiarygodnić jego postać - zakończyła z przymrużeniem oka Popławska.
 
Rozmowa z Aleksandrą Popławską w załączonym materiale wideo.