Mecz z Resovią był Pańskim pierwszym od czasu doznania urazu mięśni brzucha. Nie ma już po nim śladu?

 

Ślad jest w postaci trochę słabszej dyspozycji niż normalnie. Tak to przynajmniej czułem. Dla mnie to był pierwszy mecz od miesiąca. Potrzebowałem trochę czasu by wejść na właściwy poziom. Za to cały zespół zagrał fenomenalnie. Mieliśmy to spotkanie pod kontrolą.

 

Spodziewaliście się, że rozstrzygnięcie nastąpi tak szybko, że wygracie 3:0?

 

Myśleliśmy o tym, by sprowadzić ten mecz do trzech setów, ale z takim przeciwnikiem jak Resovia nigdy niczego nie można być pewnym. Myśleliśmy, że rzeszowianie być może trochę mocniej się przeciwstawią, ale okazało się, że nasze atuty miały tym razem decydujące znaczenie.

 

To był kolejny mecz z kapitalną atmosferą na trybunach Torwaru. Jak to wpływa na Pana? Czy wyzwala dodatkową presję, emocje?

Na mnie i resztę kolegów z drużyny działa to bardzo mobilizująco. Bardzo nas cieszy to, co dzieje się na Torwarze, czy w całej Warszawie wokół siatkówki i naszej drużyny. Obyśmy tylko teraz wytrzymali i grali tak dobrze, by sprawiać radość naszym kibicom.

 

W załączonym materiale cała rozmowa z Bartoszem Kurkiem