W pierwszej połowie poważnych sytuacji było jak na lekarstwo. Obydwie drużyny oddały zaledwie po jednym celnym strzale. Groźne sytuacje stworzyli dla swoich klubów Felipe Anderson oraz Alexandre Lacazete. W pierwszej sytuacji piłka o centymetry minęła słupek "Kanonierów", w drugiej dobrą interwencją popisał się Fabiański.

Więcej działo się po przerwie. Już w 48. minucie gospodarze wyszli na prowadzenie. Zamieszanie w polu karnym wykorzystał Samir Nasri, dla którego był to ligowy debiut w barwach West Hamu. Francuz wyłożył piłkę do Declana Rice'a, a ten umieścił piłkę w siatce. W całej akcji kiepsko wypadła obrona Arsenalu, która znana jest ze swojej nieporadności w tym sezonie.

Po straconej bramce podopieczni Unaia Emery'ego próbowali odmienić wynik meczu, ale robili to bardzo nieudolnie. Jedyną ciekawą sytuację stworzył Alex Iwobi. Nigeryjczyk próbował pokonać polskiego bramkarza, ale minimalnie chybił. W końcówce spotkania bliżej strzelenia kolejnego gola byli piłkarze "Młotów", ale rezultat końcowy nie uległ zmianie. Kreatywność w ofensywie Kanonierów pozostawiała wiele do życzenia tego dnia.

West Ham - Arsenal 1:0 (0:0)
Bramka: Rice 48