Bożena Pieczko: Ta gala, to dla Pani wspaniały powrót do wspomnień i niezwykłych emocji związanych z wywalczeniem dwóch olimpijskich medali.

 

Krystyna Jakubowska: Oczywiście, tym bardziej że są to bardzo dawne czasy, więc myślę, że wszyscy patrzą na nas jak na jakąś prehistorię. Niemniej dla nas jest to wspaniałe i niezwykle urokliwe, zwłaszcza, że tworzymy bardzo fajną rodzinę z tymi zawodniczkami, z którymi starowałam w Tokio i w Meksyku oraz przez cały okres gry w reprezentacji. Piękne jest to, że my do dzisiaj mamy kontakt i spotykamy się. A wspomnienia zawsze są przepiękne.

 

Na scenie wspomniano, że wszystkie sukcesy polskiej siatkówki zaczęły się od kobiet.

 

Tak, to prawda, to my byłyśmy tą pierwszą grupą, której udało się te medale wywalczyć. Ale powiem szczerze, taką trochę niezauważoną przez całe lata. Owszem, sukcesy były, ale to jakoś umarło śmiercią naturalną. Gdy nasze młodsze koleżanki zdobyły dwa medale mistrzostw Europy w 2003 i 2005 roku, to właściwie one przeszły do historii. A my zostałyśmy tak trochę zapomniane. Było to trochę przykre.

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.