Kilkunastoosobowa ekipa zawodników i trenerów Jastrzębskiego Węgla pojawiła się na terenie kopalni wcześnie rano. Najpierw obejrzała prezentację na temat historii kopalni, następnie miało miejsce praktyczne szkolenie BHP, podczas którego Pomarańczowi zapoznali się z aparatami ucieczkowymi używanymi na dole.

 

Później: łaźnia, lampownia, maskownia, szyb i zjazd na dół, na poziom 400 metrów pod ziemią. Z tego poziomu Pomarańczowi w asyście głównego inżyniera ruszyli kolejką przewozową w tzw. "pole", a następnie zeszli pochylnią wentylacyjną na poziom 600. Na powierzchnię powrócili po blisko trzech godzinach.

 

Na dole mogli zobaczyć, jak pracuje ściana w ruchu, a także jak wygląda praca w wyrobisku drążonym kombajnem chodnikowym.

 

Ciężki kawałek chleba

 

Na zawodnikach zjazd do kopalni zrobił ogromne wrażenie. Piotr Hain jest Ślązakiem, ale wcześniej nie miał okazji być na dole w kopalni. Przyznaje, że kiedy trzy lata temu po raz pierwszy reprezentował pomarańczowe barwy, miał nadzieję na taką wizytę, ale wówczas nie doszła ona do skutku.

 

– Bardzo nad tym ubolewałem, ale teraz to się spełniło. Niesamowite doświadczenie. Mogliśmy zobaczyć, jak wygląda tak naprawdę praca na dole, z czym górnicy walczą na co dzień, bo jakby nie było, jest to walka z żywiołem – powiedział Hain.

 

– Ogromne przeżycie i ogromny szacunek dla ludzi tam pracujących, bo nie jest to lekki kawałek chleba. Zapylenie, ciasnota to chyba nie są wymarzone warunki pracy. Górnicy wykonują bardzo ciężką pracę, ale też pracę ważną i potrzebną, bo węgiel jest ważnym źródłem energii dla przemysłu. Tak jak są lekarze z powołania, tak chyba również górnicy muszą być z powołania. Musisz tę pracę lubić, bo na pewno nie jest to zawód dla każdego – dodał środkowy Jastrzębskiego Węgla.

 

Górnicy to superbohaterowie!

 

Dawid Konarski, chociaż pochodzi ze Świecia w kujawsko-pomorskim, to jest synem górnika. W dzieciństwie słyszał opowieści o pracy na dole, ale rzeczywistość przerosła jego wyobrażenie na ten temat.

 

– Żeby zrozumieć górnictwo trzeba zjechać na dół i przeżyć to na własnej skórze. Wszyscy mówimy, że to ciężka praca, ale dopiero jak tam się zjedzie, to człowiek sobie uzmysławia, jak ciężka potrafi ona być. Dlatego Szczęść Boże wszystkim górnikom – stwierdził popularny "Konar".

 

Podobnego zdania jest inna gwiazda zespołu z Jastrzębia-Zdroju Julien Lyneel:

 

– Dopiero teraz jestem w stanie zrozumieć, jak to jest być górnikiem. Pomimo tego, że widzieliśmy tylko niewielki fragment kopalni, a i tak nie byliśmy w tych najtrudniejszych rejonach, gdzie panują najgorsze warunki, to odczuwamy zmęczenie. My – sportowcy, ludzie wytrenowani! Dla mnie górnicy to superbohaterowie! – przyznał Francuz.

 

 

Dyrekcja kopalni równie entuzjastycznie oceniła pomysł organizacji zjazdu siatkarzy w głąb kopalni.

 

– Cieszymy się bardzo, że siatkarze Jastrzębskiego Węgla mogli zobaczyć na własne oczy, jak wygląda praca na dole w kopalni. Nasi pracownicy byli bardzo zadowoleni z obecności zawodników i trenerów tutaj. Jesteśmy otwarci na przyszły rok. Serdecznie zapraszamy ponownie – powiedział Paweł Zimoń, zawiadowca Ruchu Jastrzębie kopalni zespolonej Borynia - Zofiówka - Jastrzębie.

 

Musisz znać korzenie miejsca, w którym pracujesz

 

Dla trenera Roberto Santilliego tego typu wyprawa nie była pierwszyzną. Kiedy prowadził zespół w latach 2007–10, zjazdy do kopalni były organizowane praktycznie co sezon. Włochowi bardzo zależało na tym, by obecna ekipa jego podopiecznych zapoznała się z warunkami pracy panującym na dole kopalni. Dlaczego? Powody są dwa.

 

– Po pierwsze, większość zawodników jest w klubie pierwszy sezon i oni nie do końca zdają sobie sprawę, z czym wiąże się gra dla Jastrzębskiego Węgla.  Chcę wyraźnie podkreślić, że Jastrzębski Węgiel to nie tylko siatkarski zespół. To także drużyna górnicza. A to jest bardzo ważne, bo musisz znać źródło i korzenie miejsca, w którym pracujesz. Jeśli zrozumiesz to prawdziwe poczucie wspólnoty, które ta drużyna wytworzyła przez lata, przynależność do tego miejsca, wówczas dopiero zaczniesz inaczej postrzegać pracę, którą tu się wykonuje. Gra tutaj to coś więcej, niż tylko zawodowe uprawianie siatkówki. Tutaj jest się częścią większej społeczności, wspólnoty ludzi dumnych z miejscowej siatkówki i tej drużyny. I mnie zależy na tym, żeby, zwłaszcza ci nowi zawodnicy, poczuli się częścią tego środowiska. Chcę ich wprowadzić w ten "klimat" – powiedział szkoleniowiec.

 

– Drugą istotną sprawą jest to, byśmy zdali sobie sprawę, że dzięki ludziom pracującym w kopalni możemy wykonywać swój zawód. I za to powinniśmy być pełni szacunku dla górników oraz dla naszego sponsora. Musimy pamiętać o tym, że jesteśmy w uprzywilejowanej sytuacji, mogąc zajmować się graniem w siatkówkę. Dzięki temu mamy bardzo dobre życie – dodał Santilli.

 

Prezes klubu Adam Gorol podziękował władzom JSW oraz dyrekcji kopalni za organizację tego typu przedsięwzięcia. – Dziękuję zarządowi Jastrzębskiej Spółki Węglowej oraz dyrekcji kopalni zespolonej Borynia-Zofiówka-Jastrzębie za umożliwienie naszym zawodnikom i trenerom zjazdu na dół kopalni.

 

– Dla naszych siatkarzy jest to możliwość poznania ciężkich warunków pracy pracowników naszego Strategicznego Partnera oraz wyraz utożsamienia się z kibicami, których spora cześć to właśnie górnicy oraz ich rodziny – podkreślił prezes Jastrzębskiego Węgla.

 

WYNIKI I TABELA PLUSLIGI