W ćwierćfinale PP siatkarzy Stal Nysa zmierzy się z ONICO Warszawa. Wydarzeniem związanym z tym spotkaniem będzie powrót do Nysy Bartosza Kurka, który zagra w ekipie ONICO przeciwko byłemu klubowi. MVP ostatnich mistrzostw świata właśnie w tym mieście rozpoczynał swą przygodę z siatkówką – tu w sezonie 2004/05 zadebiutował w ekstraklasie. W końcówce tamtych rozgrywek drużynę z Nysy prowadził trener Maciej Jarosz.

 

Robert Murawski: W sezonie 2004/05 był Pan trenerem niespełna siedemnastoletniego Bartosza Kurka w AZS PWSZ Nysa. Jak wspomina Pan tamten okres?

 

Maciej Jarosz: Do Nysy przyszedłem w trakcie sezonu. Tak się złożyło, że Bartek Kurek był już w tej drużynie, grał w niej razem ze swoim ojcem Adamem. Nam się wtedy sportowo nie do końca udało, bo spadliśmy z ekstraklasy. Już wówczas było widać, że Bartek ma talent i potencjał. Niczego mu nie brakowało, by grać na dwóch pozycjach, czyli na ataku i na przyjęciu.

 

Zdaje się, że w końcówce sezonu, w czasie walki o utrzymanie przesunął go Pan na przyjęcie?

 

Z tego, co pamiętam wówczas w drużynie był na ataku Daniel Wilk. W tej sytuacji Bartek wraz ze swym ojcem oraz z libero przyjmowali. Wydawało mi się, że jest to pozycja odpowiednia dla Bartka, że można wtedy wykorzystać jego potencjał na siatce. Wiadomo, że nie miał jeszcze wielkiego doświadczenia, ale zespół mu pomagał.

 

Już w trakcie sezonu było zainteresowanie Kurkiem ze strony mocniejszych klubów?

 

Tak, to było raczej jasne i czytelne, że Bartek po sezonie zmieni klub. Wylądował w Kędzierzynie-Koźlu i myślę, że dla jego siatkarskiego rozwoju była to słuszna decyzja. Nysa w kolejnym sezonie miała grać na zapleczu ekstraklasy, a Mostostal liczył się w rozgrywkach PLS.

 

Jak się współpracowało z młodym Bartoszem Kurkiem?

 

Nigdy nie miałem z Bartkiem żadnych problemów. Siatkarz w wieku 17-18 lat jest głodny wiedzy, tego, co mu się radzi, podpowiada i taka też była moja rola. Mój syn Kuba był w podobnym wieku, o rok starszy od Bartka, więc wiedziałem, jakich wskazówek potrzebowali chłopcy w tym wieku.

 

Nigdy się nie buntował?

 

Nie mogę nic takiego powiedzieć. Nigdy nie miałem ze strony Bartka tego typu sytuacji. Wręcz przeciwnie. Słuchał tych wskazówek i mam nadzieję, że choć  trochę skorzystał na tej krótkiej współpracy ze mną. Jeśli tak, to dobrze, bo chłopak się później bardzo pięknie rozwinął.

 

W tamtym czasie Kurek odniósł swój pierwszy sukces reprezentacyjny. Drużyna, w której występował również pana syn Jakub, zdobyła w 2005 roku mistrzostwo Europy kadetów na Łotwie.

 

Dobrze to pamiętam. W tej drużynie, która wywalczyła złoty medal właśnie Bartek, Kuba oraz Zbigniew Bartman byli podstawowymi zawodnikami. Pamiętam też, że Kuba dostał nagrodę MVP mistrzostw Europy, byłem więc podwójnie dumny. Nagrody indywidualne są oczywiście ważne, ale to złoto było najważniejsze dla tych chłopaków. Oni to potem dalej kontynuowali. Kilku zawodników z tej drużyny stanowiło potem o sile pierwszej reprezentacji. Grali w drużynach, które przywoziły medale z ważnych imprez. Jeśli chodzi o Bartka, to życzę mu, by dołączył do swej kolekcji ten jeden najcenniejszy krążek – medal olimpijski.

 

Mecz Stali z ONICO Warszawa będzie w Nysie wielkim wydarzeniem. Sentymentalny powrót Kurka, tytuł Honorowego Obywatela Nysy przyznany mu przez władze... Sportowo jednak zdecydowanym faworytem tego meczu będzie drużyna ze stolicy?

 

Tak, tu nie ma dwóch zdań. Każdy inny wynik, niż zwycięstwo ONICO byłby sporą sensacją. Bardzo dobrze, że miasto docenia to, co zrobił Bartosz Kurek. Myślę jednak, że warto pamiętać, jak bardzo w rozwoju kariery pomógł mu jego tata Adam. To u jego boku Bartek stawiał pierwsze siatkarskie kroki, to z nim zaczynał w Nysie przygodę z ligową siatkówką. To uhonorowanie ze strony miasta mogłoby więc być podwójne – dla ojca i dla syna. 

 

Ćwierćfinał Pucharu Polski Stal Nysa – ONICO Warszawa w środę 23 stycznia, o godzinie 20.30; transmisja – Polsat Sport.