Kubica zawsze miał w zwyczaju patrzeć do przodu i nie tracić czasu nad rozpamiętywaniem dokonań. Dlatego też w wypowiedziach kierowcy Williams Racing sporo było o wyzwaniach, jakie czekają. Jest świadomość tego jak bardzo zmieniła się Formuła 1.

 

Gdy krakowianin rozpocznie rywalizację podczas pierwszego w tym sezonie wyścigu, przerwa w występach będzie liczyć sobie 3 045 dni. Bardziej obrazowo można powiedzieć, że gdy Kubica kończył sezon 2010 w Abu Zabi, jego tegoroczny kolega z ekipy Williams George Russell miał 12 lat, a na torach królowej sportów motorowych jeszcze ścigał się Michael Schumacher. Tylko trzech kierowców w historii dłużej czekało na powrót do F1.

 

Dlatego oprócz niewątpliwej radości z powrotu i faktu, że polski sponsor będzie go wspierał w tym sezonie, Robert często mówił o nadchodzącym wyzwaniu. - Ośmioletnia przerwa z pewnością nie pomaga, ale mam doświadczenie jazdy na najwyższym poziomie - tłumaczył. Podkreślał także, że jego celem jest utrzymanie się w stawce najlepszych zawodników świata. - To najtrudniejsze wyzwanie. Wielu znakomitych kierowców opuściło Formułę 1 po jednym sezonie - mówił.

 

Szczególnie, że gdy kurz opadnie, euforia powrotu zelżeje, fakty są takie, że kierowców Williamsa czeka ciężkie zadanie. Trzeba odbudować mocno nadszarpniętą reputację ekipy po 2018 roku. Wyjątkowo nieudany model  FW 41 punktował tylko trzy razy w poprzednim sezonie. Wczesne rozpoczęcie prac nad tegorocznym modelem i wdrożony według dyrektora technicznego Paddiego Lowe plan naprawczy, mają przywrócić równowagę. Jednak pracy jest dużo, również w kontekście zmian przepisów technicznych na nowy sezon.

 

W tych okolicznościach oczywistą sprawą jest, że zaraz po zakończeniu konferencji w Warszawie Kubica powrócił do siedziby zespołu. Prowadzone są bowiem ostatnie przygotowania przed prezentacją nowego samochodu i pierwszymi testami 18 lutego na torze Circiut de Catalunya pod Barceloną.

 

Wtedy, po pierwszych jazdach nową konstrukcją, będzie jasne jak dobrze inżynierowie wykonali swoją pracę. To też przedefiniuje ambicje i plany Roberta na najbliższe miesiące. Cel pozostaje jeden... pozostać w F1 jak najdłużej i cieszyć się ze swojej pracy.