Konkretnie do 4 lipca minionego roku, gdy Alvarez znokautował go w Atlantic City. Walka skończyła się w siódmej rundzie, a do chwili jej przerwania Kowaliow prowadził na punkty.

 

Niespełna 36-letni Kowaliow (32-3-1, 28 KO) uchodzi za jednego z najmocniej bijących w wadze półciężkiej. Jego rodak, Roman Simakow, zmarł po ciosach „Krushera” w 2011 roku. Ale gdy Kowaliow przystępował do pierwszego pojedynku z o rok młodszym Alvarezem (24-0, 12 KO) nie był już tym niepokonanym mistrzem, który straszył wcześniej rywali. Zatrzymał go Amerykanin Andre Ward, ostatni amerykański złoty medalista olimpijski (Ateny – 2004).

 

Po dwóch przegranych z Wardem Siergiej wrócił do Rosji, skarżył się na sędziów, był rozbity psychicznie, sporo pił. Greg Bishop w Sports Illustrated pisał, że rozwalił mercedesa skręcając nagle w las mając na liczniku 90 km/godz i cudem uszedł z życiem. Później odbył w Grecji pielgrzymkę do klasztoru na górze Athos znanego prawosławnym chrześcijanom jako Święta Góra, gdzie modlił się, by zachować zdrowie, trzeźwość i koncentrację.

 

Oczywiście zmienił też trenera. W atmosferze wzajemnych pomówień rozstał się z Johnem Davidem Jacksonem, by związać się z dobrze sobie znanym, jeszcze z amatorskich czasów Abrorem Tursunpułatowem. Ale po porażce z Alvarezem jego też wymienił na byłego mistrza świata dwóch kategorii, Buddy McGirta, którego pamiętamy chociażby z nieudanej współpracy z Tomaszem Adamkiem przed przegranym przez „Górala” pojedynkiem z Chadem Dawsonem.

 

Kowaliow nie sprawia już wrażenia twardziela, jakim był przed laty, gdy unifikował trzy mistrzowskie pasy w wadze półciężkiej. Zniszczyły go nie tylko przegrane z Wardem, swoje zrobił też nokaut w starciu z Alvarezem. Wygląda na to, że w życiu Rosjanin też się pogubił, choć w wywiadach temu zaprzecza.


Nie przyznaje się do win, które zarzuca mu pobita przez niego była modelka Jamie Frontz, a grozi mu przecież więzienie. Wyszedł za kaucją, teraz przed nim 11 marca w San Bernardino proces, w którym będzie musiał bronić się przed poważnymi oskarżeniami. A wcześniej zmierzyć się w być może najważniejszej walce swojego życia z Kolumbijczykiem, który bardzo długo czekał na mistrzowską szansę i w końcu w ich pierwszym pojedynku ją wykorzystał. Eleider Alvarez, urodzony w Kolumbii mieszkaniec Montrealu prawo do walki o mistrzowski tytuł (tyle że z Adonisem Stevensonem, długoletnim czempionem WBC) zapewnił sobie już w 2015 roku, po wygranej z Isaakiem Chilembą. Musiał być cierpliwy, bo Stevenson nie palił się do takiej konfrontacji.

 

Alvarez potrafi boksować, to nie jest przypadkowy mistrz, choć Andre Ward twierdzi, że Kowaliow jest lepszym pięściarzem. – Ale Eleider ma serce do walki, i jest na fali, czego nie można powiedzieć o Rosjaninie – dodał.

 

Buddy McGirt chwali Rosjanina. Mówi, że jest pod wrażeniem lewego prostego byłego mistrza, twierdzi że wciąż ma szybkie nogi i wielki głód zwycięstwa zrodzony z upokarzającej porażki. I oczywiście jest gotowy na 12 rund. McGirt przyznał też, że nie analizuje specjalnie stylu Alvareza, uważa że to nie ma większego sensu. I tak wszystko zależeć będzie od postawy Kowaliowa. 

 

Przypomniała mi się w tym momencie rozmowa sprzed lat z jedynym polskim mistrzem świata boksu olimpijskiego, Henrykiem Średnickim. Pytałem go o rywala z którym miał stoczyć pojedynek podczas Turnieju Feliksa Stamma w Warszawie. Spojrzał na mnie zdziwiony i wypalił: To chyba jakiś Rusek?

 

Nigdy nie analizował, nie zastanawiał się z kim walczy, ale taki po prostu, jedyny w swoim rodzaju był Średnicki. Nie wiem czy taki jest Kowaliow, porażki z Wardem i Alvarezem z pewnością go zmieniły. Andre Ward zapytany o wynik sobotniej walki powiedział, że Kowaliow jest w stanie pokonać Alvareza, ale nie sądzi, by tak się stało.

 

Myślę, że Ward ma sporo racji, ale podobnie jak on nie przekreślam szans Rosjanina, choć jego sytuacja jest wyjątkowo trudna, bo Alvarez już wie, jak go pokonać.

 

Karta walk:

 

Eleider Alvarez (24-0, 12 KO) - Siergiej Kowaliow (32-3-1, 28 KO)

Teofimo Lopez (11-0, 9 KO) - Diego Magdaleno (31-2, 13 KO)

Oscar Valdez Jr (24-0, 19 KO) - Carmine Tommasone (19-0, 5 KO)

Richard Commey (27-2, 24 KO) - Isa Chaniev (13-1, 6 KO)

 

Transmisja gali z walką wieczoru Alvarez - Kowaliow II w nocy z soboty na niedzielę od godziny 4.00 w Polsacie Sport Extra oraz od 5.00 w Polsacie Sport.