4 lipca 2018 roku Alvarez znokautował Kowaliowa w Atlantic City. Walka skończyła się w siódmej rundzie, a do chwili jej przerwania Kowaliow prowadził na punkty. Jeszcze przed pierwszym starciem z Alvarezem, Rosjanin zaliczył dwie porażki z Andre Wardem i jego dalsza kariera stanęła pod wielkim znakiem zapytania. Odpowiedzią miał być rewanżowy bój z Kolumbijczykiem.

 

Siłą tego ostatniego - aktualnego mistrza WBO - miał być bardzo precyzyjny lewy prosty oraz doskonała umiejętność boksowania z kontry. Alvarez musiał jednak uważać na wielką moc pojedynczego ciosu swojego rywala i w pierwszych rundach pojedynku sprawiał wrażenie lekko wycofanego. Dlatego w połowie walki można było wskazać na lekką przewagę punktową Kowaliowa.

 

Pytanie brzmiało - czy rosyjski pięściarz będzie w stanie utrzymać pełną koncentrację przez 12 rund? Czy ma kondycję na taką walkę? W 10. rundzie Kowaliow świetną serią dał odpowiedź, że z jego wytrzymałością nie jest tak źle. W ostatnich sześciu minutach Kolumbijczyk musiał już liczyć na nokautujący cios, ale ten nie nadchodził. Dwunasta runda rozgrzała kibiców, ale po jej zakończeniu ręce w górę mógł unieść tylko Rosjanin. Ostatecznie wygrał na punkty i odzyskał pas mistrza świata WBO w wadze półciężkiej!

 

Siergiej Kowaliow pokonał jednogłośnie na punkty Eleidera Alvareza (116:112; 116:112; 120:108)