Pierwsze nazwiska bohaterów kwietniowej gali organizowanej przez Mateusza Borka już znamy, wkrótce dowiemy się z kim przyjdzie im walczyć w Spodku. Wszystko wskazuje, że będą to wymagający rywale. Robert Parzęczewski, który na zawodowych ringach idzie od zwycięstwa do zwycięstwa, chce coraz mocniejszych przeciwników, jego marzenia sięgają wysoko. Nie mówi tego głośno, ale apetyt na wygrywanie ma coraz większy.

 

Balski jest w trochę innej sytuacji, w grudniu w Radomiu leciał już w przepaść, ale cudem dotrwał do końcowego gongu i wygrał na punkty. Ma jednak świadomość, że musi jak najszybciej zatrzeć nie najlepsze wrażenie, które pozostawił.

 

Jonaka na ostatniej MB Boxing Night nie zobaczyliśmy, przegrał z kontuzją. 6 kwietnia przypomni nam o sobie. Oby w jak najlepszym stylu, to jego teren, on w Spodku zna tylko smak zwycięstw.

 

Obecność Wacha na tej gali jest dla mnie miłym zaskoczeniem. Ostatnie dwie walki przegrał, w Nowym Jorku z Jarrellem Millerem z powodu kontuzji i w Gliwicach ze Szpilką, nieznacznie na punkty, ale był o krok od wygranej przez nokaut. Jego występ w Katowicach z pewnością będzie atrakcją.  

 

Katowicki Spodek to kultowe miejsce, wielokrotnie gościł pięściarzy. W 1975 roku odbyły się tam mistrzostwa Europy w których Polacy zdobyli dwa złote medale. W wadze lekkośredniej triumfował znakomity technik, wicemistrz olimpijski z Monachium (1972) Wiesław Rudkowski, a w wadze ciężkiej wielką niespodziankę sprawił wszystkim Andrzej Biegalski, o podobnych do Wacha parametrach. Rudkowski w finale pokonał Wiktora Sawczenkę, króla nokautu ze Związku Radzieckiego, a Biegalski wypunktował innego asa z Kraju Rad, Wiktora Uljanicza.

 

Obaj nasi mistrzowie już nie żyją, ale brązowi medaliści, Ryszard Tomczyk (57 kg), Jerzy Rybicki (67 kg) i Jacek Kucharczyk (75 kg) cieszą się dobrym zdrowiem. Ten ostatni przygotowuje od strony bokserskiej Szymona Kołeckiego do walk w MMA.

 

Warto przypomnieć, że jedną z gwiazd tamtych mistrzostw był Wiktor Rybakow (54 kg). Radziecki mistrz pięści tytuł mistrza Europy zdobywał trzykrotnie, dwukrotnie stawał też na olimpijskim podium. Rybakow był jednym z pierwszych, którzy poznali się na wielkim talencie Wasyla Łomaczenki. Pamiętam jak jeszcze przed rozpoczęciem igrzysk w Pekinie (2008), rozmawiałem z nim o szansach Rosjan (on komentował turniej dla telewizji rosyjskiej), i powiedział, że w wadze piórkowej nikt nie będzie miał szans z młodym Ukraińcem Łomaczenką, którego miał okazję obserwować podczas przedolimpijskich przygotowań. Rybakow miał rację, Wasyl wygrał igrzyska w Pekinie  i został uznany najlepszym zawodnikiem turnieju olimpijskiego.

 

Z mistrzostw Polski, które odbywały się w Spodku najbardziej zapamiętałem te z 1994 roku. Wojciech Bartnik wygrał wtedy w wadze ciężkiej (91 kg), a w superciężkiej swój kolejny złoty medal zdobył Henryk Zatyka.

 

Jednym z honorowych gości był Marian Kasprzyk, który opowiadał mi jak można żyć bez żołądka i części przełyku, które wycięto mu z powodu choroby nowotworowej. Minęło ćwierć wieku, złoty medalista olimpijski z Tokio (1964) wciąż jest w znakomitej formie i jak znam życie zapewne przyjedzie 6 kwietnia do Spodka na zaproszenie Mateusza Borka.

 

Nie wiem dlaczego, ale tak sobie pomyślałem, "Ostatni Taniec" byłby idealną wprost zapowiedzią pożegnania Tomasza Adamka z zawodowym ringiem.  Adamek swój pierwszy pojedynek po zmianie kategorii z półciężkiej na junior ciężką stoczył w Spodku. Kilka miesięcy wcześniej przegrał na Florydzie z Chadem Dawsonem i stracił pas WBC, miał wtedy ogromne problemy z uzyskaniem limitu wagi półciężkiej, stąd decyzja, by iść wyżej. I poszedł, skutecznie, 9 czerwca 2007 roku wygrywając w Katowicach z solidnym Luisem Andresem Pinedą w siódmej rundzie przez techniczny nokaut. Na tej samej gali walczył wtedy Jonak z urodzonym w Rosji Niemcem Michaelem Schubovem. Jonak miał wtedy na koncie zaledwie 12 zawodowych walk, a stawką był tytuł młodzieżowego mistrza świata organizacji WBC. Polak wygrał na punkty, a do Spodka wrócił niespełna rok później skutecznie broniąc wywalczonego wcześniej tytułu w starciu z Francuzem Sebastienem Spenglerem, którego zatrzymał  w czwartym starciu. W Spodku walczył jeszcze dwukrotnie, w październiku 2011 roku pokonał urodzonego w Kinszasie Alexa Bunemę, a w grudniu 2012 roku byłego mistrza Europy, urodzonego w Ghanie obywatela Belgii, Jacksona Osei Bonsu. 

 

Adamek też ma więcej miłych wspomnień związanych ze Spodkiem, 19 kwietnia 2008, bił się tu przecież z byłym mistrzem świata wagi junior ciężkiej, Jamajczykiem O’Neil Bellem i zmusił go do poddania w ósmym starciu. Śmiem twierdzić, że był to moment zwrotny w pięknej karierze „Górala”. W grudniu tego samego roku był już mistrzem świata po zwycięstwie w Newark ze Steve’em Cunninghamem.

 

Gdyby tak jeszcze pożegnał się z wiernymi kibicami 6 kwietnia właśnie w Spodku?