Patryk Dudek, Piotr Pawlicki i Krzysztof Kasprzak wysłali zwolnienia lekarskie, które teoretycznie usprawiedliwiły ich z nieobecności. Podobnie uczynił, powołany do drużyny juniorów Maksym Drabik. Są jednak podejrzenia, że nie wszystkim zależy na reprezentowaniu barw narodowych. Wiąże się to z tym, że Drużynowy Puchar Świata został zastąpiony przez rywalizację par. 

 

Polski Związek Motorowy nie zamierza weryfikować prawdziwości zwolnień L-4 Kasprzaka i pozostałej trójki. Poza podejrzeniami jest jednak tylko Patryk Dudek, który złapał poważną infekcję. Każdy z nieobecnych zawodników został poinformowany o obowiązkowej obecności podczas czwartkowych nagrań spotów reklamowych dla sponsora kadry oraz piątkowego spotkania z dziennikarzami. Od tego najprawdopodobniej będą zależały kolejne kroki PZM i ewentualne kary dla żużlowców.

 

Niektórzy działacze są zdania, że absencja zawodników na ostatnich dwóch dniach zgrupowania powinna automatycznie pozbawiać ich szansy na udział w międzynarodowych eliminacjach do GP i mistrzostwach Europy. Głównej Komisji Sportu Żużlowego zależy na utrzymaniu prestiżu reprezentacji i chcą, aby ten sezon był nauczką dla zawodników. Zasady są proste, kto nie chce jeździć w reprezentacji, nie ma szans na reprezentowanie naszego kraju na arenie międzynarodowej także w zawodach indywidualnych.

 

Sytuacja jest o tyle podejrzana, że Kasprzak podobnie potraktował reprezentację także w zeszłym roku. Wtedy w dniu rozpoczęcia obozu wyłączył telefon, a zwolnienie lekarskie wysłał dopiero na drugi dzień. Tym razem nie odebrał telefonu od trenera Cieślaka i nie raczył oddzwonić.

 

– Szkoda tylko, że nie potraktował mnie poważnie. Krzysiek do tej pory nigdy mnie nie zawiódł i był przykładem profesjonalisty, który nie raz pomógł kadrze w walce o złoty medal. Nigdy nie miałem żadnych uwag do jego zaangażowania, ale tym razem żałuję, że nie okazał odrobiny szacunku, by poinformować mnie o sytuacji. Dziwi mnie to tym bardziej, że nigdy nie zmuszałem nikogo do jazdy w kadrze – komentuje dla Przeglądu Sportowego szkoleniowiec kadry seniorów, Marek Cieślak.

 

Jednym z powodów, dla których kadra stała się w tym roku dla zawodników nieco mniej atrakcyjna, jest brak Drużynowego Pucharu Świata. W poprzednich sezonach w składzie na najważniejsze zawody było aż pięć miejsc, a od kiedy DPŚ zostały zastąpione przez Speedway of Nations dla seniorów zostały do obsadzenia zaledwie dwa miejsca. Część żużlowców wychodzi więc z założenia, że skoro i tak mają minimalne szanse na wywalczenie miejsca w składzie to lepiej zostać w domu...