Podkreślił, że w klubie zimą nie było „panicznych ruchów”.

 

- Nie jesteśmy oczywiście z naszej pozycji zadowoleni. Uważamy, że stać nas wyższą i przystępujemy do walki o swoje. Wzmocnienia były przemyślane, potrzebowaliśmy też zwiększenia rywalizacji o miejsce w składzie – dodał prezes.

 

Zabrzanie zimą zatrudnili pięciu nowych graczy. Przed wyjazdem na obóz na Cypr do ekipy dołączyli gruziński pomocnik Walerian Gwilia (wypożyczony ze szwajcarskiego FC Luzern), słowacki bramkarz Martin Chudy (Spartak Trnawa) i pomocnik Mateusz Matras (Zagłębie Lubin).

 

Już w lutym umowy podpisali grecki pomocnik Giannis Mystakidis, wypożyczony z PAOK Saloniki i 20-letni ghański pomocnik Ishmael Baidoo, „kupiony” z bułgarskiego Septemwri Sofia.

 

Zdaniem prezesa pozyskanie tych piłkarzy nie kończy budowy kadry na „wiosnę”.

 

Podpisanie z Baidoo kontraktu obowiązującego do końca czerwca 2022 jest traktowane jako swego rodzaju inwestycja.

 

- Osoby odpowiedzialne u nas za część sportową oceniły go jako bardzo perspektywicznego zawodnika. Mamy nadzieję, że to się ziści. Oczywiście najlepiej byłoby, gdyby był gotowy "na już" - wyjaśnił Sarnowski.

 

Potwierdził, że Górnik w dalszym ciągu będzie szukał przede wszystkim młodych zawodników z regionu, takich jak 21-letni Szymon Żurkowski „sprzedany” w styczniu do Fiorentiny. Kapitan młodzieżowej reprezentacji Polski zagra w Zabrzu do końca sezonu jako zawodnik wypożyczony z włoskiego klubu.

 

- Podpisaliśmy umowę satysfakcjonującą nas. Negocjacje nie trwały długo, nasze oczekiwania były znane, włącznie z tym, by Szymon dograł sezon w Górniku, na czym jemu też zależało. Pozostanie w tym samym środowisku pomoże mu w przygotowaniach do finałów ME U-21 – ocenił Sarnowski.

 

Według medialnych informacji, kwota transferu wyniosła ok. 3,7 mln euro, a z bonusami może wzrosnąć do pięciu, co jest klubowym rekordem Górnika.

 

Sarnowski potwierdził, że miniony rok klub zakończy prawdopodobnie na finansowym plusie (nie wliczając w to pieniędzy z transferu Żurkowskiego).

 

- Uzyskaliśmy od miasta podwyższenie kapitału, które pozwoliło Górnikowi złapać oddech, uratować klub. Potem już była kwestia wywiązania się z zobowiązań zarządu co do prowadzenia polityki klubu. Cieszymy się, że tak wyszło, bo dla nas cele sportowy i finansowy są równoważne. Musimy znaleźć sposoby, aby to wszystko godzić – zaznaczył.

 

Nie chciał zdradzić, jakie miejsce zabrzan na koniec sezonu byłoby dla niego satysfakcjonujące. Podkreślił, że za utrzymanie się w ekstraklasie nie ma przewidzianych żadnych premii dla drużyny.

 

- To jest obowiązek zawodników – zauważył.

 

Nie ujawnił, czy toczą się rozmowy na temat przyszłości trenera Marcina Brosza, którego umowa z klubem wygasa w czerwcu.

 

Górnik w lidze będzie grał o utrzymanie, a 27 lutego czeka go mecz ćwierćfinał Pucharu Polski z Lechią Gdańsk.

 

- Jesteśmy w drabince wysoko, oczywiście chcemy pojechać na finał do Warszawy i zdobyć puchar. Cały czas mamy na to szansę i będziemy walczyć. Każdy powinien mieć takie cele sportowe. W umowie transferowej Szymona Żurkowskiego nie było mowy o jakimś towarzyskim meczu z Fiorentiną, ale… zagrajmy z nią w pucharach – zakończył prezes Sarnowski.