Whyte w swojej karierze tylko raz schodził z ringu pokonany. W 2015 roku przegrał przez techniczny nokaut w siódmej rundzie właśnie z Joshuą. Od tego "The Body Snatcher" notuje same zwycięstwa. Pod koniec grudnia 30-latek znokautował Derecka Chisorę.

Od dłuższego czasu mówiło się, że to właśnie Whyte będzie kolejnym rywalem Joshuy. Na razie jednak raczej do takiego starcia nie dojdzie. Pochodzący z Brixton pięściarz stwierdził, że "AJ" i jego promotor, Eddie Hearn dali mu za mało czasu na podjęcie decyzji w sprawie terminu rewanżowej walki.

- Do stycznia nie mieliśmy możliwości porozmawiać z Joshuą. Później spotkaliśmy się z Hearnem, ale dał nam za mało czasu do namysłu. Jeżeli rozmowy toczyłyby się wcześniej, to zapewne nasz rewanż doszedłby do skutku - stwierdził w rozmowie ze Sky Sports Whyte.

Brytyjczyk woli się więc na razie zmierzyć się z kimś innym. W kręgu zainteresowań 30-latka są: Dominic Breazeale, Alexander Powietkin oraz Luis Ortiz. Amerykanin i Rosjanin w przeszłości przegrali z Joshuą. Kubańczyk jedyną w karierze porażkę poniósł w starciu z Deontayem Wilderem.

- Chcę Breazeale'aPowietkina lub Ortiza. Myślę, że obecnie najlepszą czwórkę tworzę ja, Wilder, Joshua oraz Tyson Fury. Trójka, którą wymieniłem na początku jest nieco niżej od nas - dodał Brytyjczyk.