Igor Marczak: To najważniejsza walka w Twojej karierze?

 

Kamil Gniadek: Myślę, że tak. Stawką jest pas mistrzowski. Przeciwnik bardzo mocny i zapewne obaj pokażemy się z dobrej strony.

 

W jednej z rozmów powiedziałeś, że widzisz co najmniej trzy błędy u swojego rywala. Skupiałeś się na tych elementach podczas przygotowań?

 

Do każdej walki szykuje się pod przeciwnika. Oglądaliśmy walki Andrzeja, znamy jego styl. Na pewno arsenał moich technik będzie obfity.

 

Andrzej Grzebyk wywodzi się ze sportów uderzanych. Twoją domeną jest parter, ale obaj jesteście przekrojowymi zawodnikami i nie wiadomo do końca, jak ta walka się potoczy.

 

Czuję się mocny w każdej płaszczyźnie i żadnej z nich się nie obawiam. Zobaczymy, co wyniknie. Publiczność, jak zawsze chce oglądać pojedynki toczone w stójce.

 

Większość walk kończyłeś poddaniami, ale ostatnio popisałeś się świetnym nokautem. Dużo pracowałeś nad stójką?

 

Sporo jej robimy. Wywodzę się z klubu parterowego, ale po przeprowadzce do Warszawy skupiłem się bardziej na stójce. Parter jest cały czas szlifowany i go nie unikam.

 

Pas kategorii półśredniej to szczyt Twoich ambicji?

 

Na razie skupmy się na 16 marca i zdobyciu tego pasa. On będzie początkiem, bo mierzę dużo wyżej.

 

W waszych wypowiedziach nie widać złej krwi i to chyba pozytywnie wpływa na ten pojedynek.

 

Nie ma co się napinać. Wszystko zweryfikuje klatka. Zobaczymy, kto ma lepsze umiejętności i serce do walki.

 

Andrzej schodzi z kategorii średniej do półśredniej. Mówi, że zbijanie wagi nie będzie problemem. Myślisz, że może mieć problemy fizyczne?

 

Każdy mówi, że zbijanie jest lekkie, ale w rzeczywistości jest zupełnie inaczej. Gdyby było to łatwe, to pewnie już dawno biłby się w kategorii do 77 kg. Zobaczymy, jak pójdzie mu to zrzucanie.